niedziela, 10 czerwca 2018

Jak przestałam zaglądać ludziom do portfela?

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem inspirowanym komentarzami pod ostatnim filmikiem Andziaks. Zazwyczaj komentarze dotyczyły cen produktów, które Andziaks kupiła i jak możecie się domyślić, widzowie zarzucali jej to, że utrzymywana jest przez rodziców, kupuje drogie rzeczy, okłamuje widzów mówiąc, że utrzymuje się tylko z youtube. Zresztą nie tylko ją i innych youtuberów spotyka taki hejt. Po wypadku na Zofiówce, pojawił się hejt na górników, a nie dawno nawet na ratowników górniczych również ze strony górników. Ludzie, w szczególności Ci na wsi lub z większych miast, którzy mają mniej uwielbiają komentować ile kto zarabia, w jaki sposób i  na co wydaje pieniądze. Jeszcze w gimnazjum mogłam powiedzieć o sobie, że zazdrościłam wielu ludziom (nawet tym z najbliższego otoczenia). Czego? Nazwijmy to spraw aktualnych dla mnie. Szybkiego zdania prawa jazdy, samochodu kupionego zaraz po otrzymaniu dokumentu, możliwości jeżdżenia nie tylko do sklepu czy do kościoła, możliwości wyprowadzki na studia, gdzie jedyną troską jest nauka, a nie to, za co się za nie zapłaci, kupna auta z salonu. Jednak w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że przecież co się odwlecze, to nie uciecze. Co prawda, pewnych rzeczy nie przeskoczę. Moi rodzice nagle nie zaczną zarabiać tyle, żebym spokojnie mogła wyprowadzić się do innego miasta na studia czy żeby mogli kupić mi pierwszy samochód. Ale przecież na studia mogę zarobić sama. Na pierwszy samochód mogę zarobić sama. Na samochód z salonu też mogę zarobić. Mogę osiągnąć to, co mają inni. Tylko później. Mogę umożliwić moim dzieciom lepszy start w życie, a sama go nie mieć. Poza tym lepiej smakuje to, do czego doszliśmy sami, a nie dostaliśmy w prezencie od losu.Czy jestem w stanie dokładnie wskazać moment, w którym przestałam być zazdrosna? Nie. Bo ta zazdrość pozostała. Ale nie jest ona taka jak kiedyś, że nie utrzymywałam kontaktu z osobami, którym zazdrościłam. Teraz jest to zazdrość motywująca. Nie oceniam negatywnie osób, które mają się lepiej, ale staram się dążyć do momentu, w którym będę mogła pozwolić sobie na to, co oni, chociaż w niewielkim stopniu, bo pamiętajmy, że nie możemy być zbyt zachłanni. W poście Dorosłość opisałam Wam moją relację z kuzynką, którą niszczyła zazdrość, którą budowało podejście głównie naszych mam. Niestety nic z naszych planów, o których możecie czytać na wstępnie nie wypaliło, ale jednak relacje są lepsze. Prawdopodobnie obie musiałyśmy dorosnąć i nabyć doświadczeń, które pokazały nam, że rodzina jest ważna i pomogły nam stopniowo naprawiać nasze relacje. Więc, podsumowując post i bezpośrednio odpowiadając na pytanie zawarte w tytule (bo czytając niektóre komentarze dochodzę do wniosku, że niektórzy nie rozumieją o czym piszę). Dorosłam. I to sprawiło, że uwierzyłam w to, że moje życie może w przyszłości wyglądać tak jak chcę. Dotarło do mnie, że nasze życie do końca nie będzie wyglądać tak jak obecnie. Uświadomiłam sobie, że jest szansa na zmianę.

P.S.
Chcecie filmik na Youtube, gdzie decydujecie w ankietach na instagramie, co mam robić?
Zaobserwujcie Instagrama, żebyście mogli wziąć udział!
ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


7 komentarzy:

  1. dokładnie najlepiej samemu dojść do wszystkiego
    zarobione pieniądze samemu to są twoje nie rodziców to uczucie że nie musisz pożyczać od rodziców i potrafisz samemu coś zrobić
    zapraszam do mnie http://alexablogofficial.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Człowiek uczy się na własnych błędach. U mnie długo to trwało, bym z zazdrości uczyniła spory motywator w życiu. Ale powoli małymi kroczkami daję radę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, samemu dojść jest znacznie lepiej, bo sukces znacznie pozytywniej się odczuwa ;-)
    pozdrawiam! http://sukienkiinietylko.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nigdy nie miałam czegoś takiego w tak dużym stopniu. Może gdzieś odrobinę, ale to chwilowe i nie miało wpływu na nic. Zawsze mi moje życie pasowało, nie wydaje mi się, żeby było na co narzekać. Sama nie zaglądam nikomu do portfela, bo sama tego nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że zazdrość pojawia się w ludziach bardzo często. Może nie u wszystkich jest ona jakoś bardzo widoczna czy drastyczna,ale czasami słyszy się taki cichy głosik "Chciałbym/Chciałabym mieć tak jak on/ona". Trudno się pozbyć zazdrości, nawet nie wiem czy w ogóle da się to wyplenić z nas. Ale czasami zazdrość motywuje i dzięki temu staramy się coś osiągnąć.
    Zapraszam do mnie bluue-butterfly.blogspot.com
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdrość to jednak nieprzyjemne uczucie. Ciężka praca zawsze popłaca i warto dążyć do konkretnie wyznaczonych celów, aby osiągnąć to co na przykład Andziaks :)
    Mój blog-klik

    OdpowiedzUsuń

♦ Nie wchodzę w linki, przy których pisze tylko ,,super post'', więc nie wysilaj się komentarzem.
♦ Nominacje do TAGów, LBA, posty gościnne itp. mile widziane(więcej w zakładce Contact/Cooperation)
♦ Kom/kom, obs/obs -->; trafiasz do spamu
♦ Na komentarze odpowiadam pod postem, pod którym zostały napisane