SEARCH

sobota, 17 sierpnia 2019

TRAVEL DIARY I CHORWACJA 2019

Hej hej!
Dzisiaj ostatni post związany z Chorwacją. Pora na podsumowanie w formie filmiku. Żałuję, że przy usuwaniu kanału, nie pobrałam sobie filmików z Albanii, Paryża i Hiszpanii, ponieważ miałabym pamiątkę.
EDIT:  
Filmik pomimo licznych edycji był za duży, bym mogła wstawić go na bloga. Dlatego udostępniłam go na Youtube. Nie jest on dostępny publicznie, tylko za pomocą linku.

MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MNIE TUTAJ:

środa, 14 sierpnia 2019

PAKOWANIE NA CHORWACJĘ 2019 I BAGAŻ PODRĘCZNY

Hej hej!
Dzisiejszy post będzie ostatnim z serii Pakowanie na Chorwację 2019. Dzisiaj zajmiemy się bagażem podręcznym, który u mnie zawsze składa się z torby (którą potem zabieram na plażę) i z małego, ale pojemnego plecaka. W torbie znajduje się koc, poduszka, kosmetyczka i krótkie spodenki na przebranie, a w plecaku rzeczy, które będą przydawać się na bieżąco, czyli picie, jedzenie, portfel, książka, ładowarka i power bank. 




MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MNIE TUTAJ:

niedziela, 11 sierpnia 2019

PAKOWANIE NA CHORWACJĘ 2019 I WALIZKA

Hej hej!
Dzisiejszy post będzie kolejnym z serii Pakowanie na Chorwację 2019. Tym razem zajmiemy się głównym bagażem, czyli walizką. Wzięłam tą, którą brałam zawsze, czyli największą jaką mamy w domu. Jest trochę zużyta i przetarta, dlatego jeśli za rok będę miała możliwość wyjechania na wakacje, to kupię sobie nową. 


Na samym dole znalazła się karimata (mata do ćwiczeń), ze względu na rodzaj plaż w Chorwacji. Podobno warto ją mieć, przynajmniej tak słyszałam od osoby, która w Chorwacji była kilkanaście razy i za każdym razem jest w innym miejscu. Następnie do walizki włożyłam: ręcznik plażowy, ręczniki kąpielowe i 2 małe ręczniczki oraz klapki i kosmetyczkę. 


Później zaczęłam pakować najtrudniejsze do ogarnięcia rzeczy, czyli ubrania, bieliznę i stroje kąpielowe. Zawsze kilka razy przekładam ubrania, ponieważ nie pasuje mi ich ułożenie. 


Za siatką znalazła się suszarka, buty do pływania (które włożyłam później niż zrobiłam zdjęcie), torebkę, jedzenie i wody mineralne, ponieważ na Chorwacji woda jest droższa niż...piwo. W jeden z ręczników zawinęłam kubek. Na górę położyłam czapkę z daszkiem i kapelusz, o którym o mało co nie zapomniałam, więc ich nie zobaczycie w tym poście, ale zdjęcia w nich będą na Instagramie. 

MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
TEGO TYPU POSTY SĄ RÓWNIEŻ PRZYDATNE DLA MNIE, PONIEWAŻ SĄ PODPOWIEDZIĄ NA PRZYSZŁOŚĆ. 
ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MNIE TUTAJ:

czwartek, 8 sierpnia 2019

PAKOWANIE NA CHORWACJĘ 2019 I KOSMETYCZKA

Hej hej!
Dzisiejszym postem zaczynam serię, która będzie składała się z trzech postów: co zawiera moja kosmetyczka, bagaż podręczny, i w końcu - jak wygląda moja walizka. Tak jak wcześniejsze posty, wpisy będą pojawiały się co trzy dni, dlatego zachęcam Was do zostawienia obserwacji, by ich nie przegapić. 


Ja zdecydowałam się na dwie kosmetyczki. Nie mogę znaleźć i przypomnieć sobie, jak wyglądały one w zeszłym roku i ile ich miałam. W czarnej kosmetyczce mam rzeczy kobieco-higieniczne, tabletki przeciwbólowe i chusteczki nawilżane. Jest to kosmetyczka, którą zabrałam do bagażu podręcznego, żeby mieć przy sobie te rzeczy w razie potrzeby. W drugiej kosmetyczce mam produkty do opalania, wapno, plastry, okulary przeciwsłoneczne, żel pod prysznic, żel do twarzy (mogliście zobaczyć go już w Pielęgnacji cery trądzikowej), tonik z tej samej serii i dezodorant oraz perfum. Zapraszam Was na mojego instagrama, gdzie znajdziecie relację z wakacji. 



MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MNIE TUTAJ:

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

KIEDY REKLAMA STAJE SIĘ ANTYREKLAMĄ

Hej hej!
Pewnie każda z Was kojarzy marki, które pojawiają się u większości influencerów. Hello Body, Natural Mojo, Mixit i tak dalej. Ale czy takie nagromadzenie reklam tych produktów nie powoduje odwrotnej reakcji? Czy zamiast zachęcić odbiorców do zakupu, zniechęca się ich? Niejednokrotnie, czy to pod filmami, w których były pokazane popularne produkty, czy pod zdjęciami na instagramie widziałam komentarze, które w większości wyrażały niechęć i znudzenie tymi produktami. Czy tego chcieli marketingowcy? Czy wysyłanie produktów do większości znanych influencerek jest dobrym rozwiązaniem? Czy to, że jeden odbiorca zauważy recenzje produktów u pięciu influencerów, spowoduje, że szanse na zakup produktów się zwiększą?  Ludzie stają się coraz bardziej świadomi działania świata internetowego. Już nie wierzą w bajeczki, że ktoś coś poleca, bo to jest dobre. Nie trzeba oglądać filmiku Alex Mandostyle, żeby wiedzieć, że firmie nie jest na rękę, gdy recenzja produktu będzie negatywna. W szczególności, jeśli influencer ma dostać pieniądze. Przecież po to firma wydaje jakąś kwotę na reklamę, by ona się zwróciła. Nie wiem jak jest u Was, ale gdy vlog trwa 15 minut, z czego 5 minut to reklama, ja omijam tą 1/3 część vloga. Nieraz spotykałam się z tym, że w komentarzach w niej lub bardziej cenzuralny sposób było powiedziane, w której minucie filmu kończy się reklama i że odbiorca jest już znudzony danym produktem.



Ludzie stają się coraz bardziej wyczuleni na reklamy. Chcą czegoś bardziej subtelnego niż jawne lokowanie produktu. Zamiast kilkuminutowej wstawki z opisem np. samoopalacza chcą widzieć efekt na skórze i wspomnienie, że efekt uzyskany jest dzięki produktowi danej firmy. Jednak już takie lokowanie produktu jest niemile widziane. Prawda jest taka, że Youtube, blog i instagram to nie tylko hobby. To już sposób na życie. Mój kolega mając niewiele ponad 100 subskrypcji już miał włączone zarabianie. Jak dla mnie to przesada. Jak wiecie, mi udało się zdobyć dwie współprace. Chociaż tak bym to nie nazwała, bo jednak współpraca to coś długoterminowego. W obu przypadkach wyraziłam moją opinię, którą miałam zamieścić w poście. Była to współpraca barterowa, więc nie miałam narzucone co mam napisać. Zarówno w poście, który pojawił się trzy tygodnie temu, jak i przy paczce z Ingrid była wyrażona tylko i wyłącznie moja opinia. W szczególności w ostatnim poście, szczerze napisałam, że szampon mi się nie sprawdził i jego cena jest za wysoka jak na tak beznadziejne działanie.

MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MNIE TUTAJ:

piątek, 2 sierpnia 2019

I'M A STUDENT

Hej hej!
Jestem studentką!
Dostałam się na wymarzony kierunek, na uczelnię o której kiedyś wspominali rodzice, że najlepiej by było, bym na nią poszła. Jednak ja złożyłam papiery do Katowic, ponieważ jeszcze wtedy wszystko było w porządku. Jednak jak pisałam Wam tutaj i tutaj, wydarzyło się parę rzeczy, przez które zdecydowałam, że wolę zostać w domu i pójść na studia zaoczne. Jednak nie jest mi przykro z tego powodu, wręcz przeciwnie - dostałam się na wymarzony kierunek, będę w domu i mam nadzieję, że pójdę do pracy. Prawdopodobnie mój studygram jest jedynym prowadzonym przez osobę studiującą zarządzanie! I to jeszcze w trybie zaocznym. 


Więc jeśli chcecie zobaczyć jak łączę naukę z życiem prywatnym i pracą, zapraszam na mojego studygrama. Tam również znajdziecie posty o tym, czym różni się rekrutacja na studia zaoczne i dzienne, relacje mojego otoczenia na mój wybór oraz wiele innych postów. 
MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MNIE TUTAJ:

wtorek, 30 lipca 2019

PROSTE I SZYBKIE POMYSŁY NA ŚNIADANIE

Hej hej!
W dzisiejszym poście przychodzę do Was z trzema pomysłami na szybkie i proste śniadanie. Ostatni przepis pochodzi z tego filmiku na kanale Kropipi. 



MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MNIE TUTAJ:

sobota, 27 lipca 2019

JAK ZMIENIŁAM PODEJŚCIE DO STUDIÓW PO ICH ROZPOCZĘCIU

Hej hej!
Pamiętacie post Co myślę o studiach I Dlaczego nie chcę studiować zaocznie ? To zapomnijcie o nim. A właściwie o tym, co tam pisałam. Moje podejście do studiów zaocznych zaczęło się zmieniać już w momencie rekrutacji. Wcześniej wydawało mi się, że ja absolutnie nie pójdę na studia tutaj w okolicy ani tym bardziej na zaoczne. To znaczy jeśli chodzi o studia pierwszego stopnia. Jak mogliście przeczytać kilka razy, planowałam licencjat zrobić dziennie, a magisterkę zaocznie. Będąc w młodszych klasach liceum, miałam dwie uczelnie tutaj w regionie, na które chciałam iść. Ale gdy doszło do momentu rekrutacji, kompletnie o nich zapomniałam, a poza tym zajęcia odbywały się tam tylko w trybie zaocznym. Dlatego rada dla Was: Nawet jeśli jesteście jeszcze w gimnazjum (na końcu podstawówki) i już myślicie o studiach, to zapiszcie sobie nazwy uczelni. Nawet jeśli finalnie mielibyście z nich nie skorzystać, to lepiej mieć kilka opcji. Gdybym ja od początku zapisała sobie wszystkie uczelnie w okolicy, nie byłoby tego zamieszania i zawożenia papierów ''na szybko, bo dziennikarstwo to jedyna opcja''.


Kolejnym aspektem jest to, że na studiach zaocznych łatwiej jest znaleźć pracę. Żaden sklep nie będzie zainteresowany osobą, która będzie przychodzić tylko w soboty i jedną niedzielę w miesiącu, bo im się to nie opłaca. Już kilka razy widziałam ogłoszenie (nawet na lokalu gastronomicznym, którego nie dotyczą niedziele nie handlowe), że do pracy jest poszukiwana studentka studiów zaocznych.


Sprawą, która przeważyła szalę jest to, co ostatnio dzieje się u mnie w rodzinie. Ostatnie wydarzenia pokazały mi, że mogę stracić najbliższych szybciej niż się tego spodziewam. Dlatego chciałabym spędzić z nimi jak najwięcej czasu, co byłoby niemożliwe, gdybym studiowała dziennie na uczelni, gdzie się pierwotnie dostałam, ponieważ musiałabym wyprowadzić się z domu.

Postanowiłam również wrócić do prowadzenia studygrama. Chciałabym dzielić się na nim moim życiem i łączeniem studiów z pracą na cały etat. 
MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MNIE TUTAJ:

środa, 24 lipca 2019

DOROSŁOŚĆ MNIE PRZERASTA I ZREZYGNOWAŁAM ZE STUDIÓW

Dorosłość mnie przerasta.
Przerasta mnie wizja samodzielności i zamiany domu, w którym spędzałam dwadzieścia cztery godziny, siedem dni w tygodniu na weekendową przystań. 
Domu, do którego wracałam po szkole. 
Przerasta mnie wizja ponownego poruszania się autobusami, tramwajami i zostawienia swojego ukochanego samochodu (który był kupiony po to, bym mogła dojeżdżać na studia) w domu. 
Przeraża mnie to, że mogę sobie nie poradzić. 
Przeraża mnie to, że ponownie mogę trafić na towarzystwo, które nie będzie mnie akceptować. 
Przeraża mnie tęsknota za siostrą, babcią, prababcią i resztą rodziny.
Przeraża mnie to, że mając dziewiętnaście lat już jestem pytana o doświadczenie zawodowe.
Wiem, że to, że mogę studiować tak daleko (80 km to dla mnie dużo), w tak dużym mieście (miałam studiować w małym), to dzieło szczęścia. Gdyby nie to, że moja mama znalazła rok temu pracę, zmieniła się sytuacja w pracy mojego taty i wiele innych czynników, mogłabym nie studiować albo studiować na najbliższej uczelni, chociaż w tym momencie chyba bym to wolała. Wolałabym mieszkać w domu i dojeżdżać swoim samochodem te 30 km. No trudno. Zawaliłam. 

Hej hej!
Musiałam się komuś wygadać. Wiem, że pewnie tutaj znajdzie się osoba, która miała podobne przemyślenia. Osoba, która tak jak ja była przerażona wyprowadzką z domu. Ostatecznie, dwa dni po zawiezieniu dokumentów, napisałam meila do uczelni z oświadczeniem o rezygnacji oraz dostałam telefon z informacją, że uczelnia zniszczy dokumenty, ponieważ jest tam tylko podanie i kserokopia świadectwa maturalnego. Po kilkunastu minutach miałam już zmieniony status na zrezygnował. Postanowiłam, że pójdę do pracy i na studia zaoczne tutaj w moich okolicach (wolałabym tryb dzienny, ale po pierwsze mogłabym się nie dostać, po drugie o ile do miasta jest 35 km, tak na tą uczelnię już jest 50/55 km zależy jaką drogą się pojedzie). Też będzie mi łatwiej znaleźć pracę w tygodniu niż weekendową, więc nie będę miała wyrzutów, że wszystko opłacają mi rodzice. Pewnie będziecie zdziwieni dlaczego zawoziłam dokumenty, a teraz rezygnuję. Ponieważ wszystko było robione na szybko i pod presją. Ostatnie wyniki z mojego wymarzonego kierunku były we wtorek, a do następnego dnia trzeba było dowieźć papiery na uczelnie, na którą się dostałam. Nie miałam zbytnio czasu na przemyślenia. Dopiero później do mnie dotarło, że przecież jak zrezygnuję po jakimś czasie, to oprócz straconego czasu, moi rodzice będą mieli kilka tysięcy wyrzuconych tak naprawdę w błoto. Dlatego stwierdziłam, że spróbuję w drugiej turze na inną, bliższą uczelnię. Która nie ma aż takiego dużego znaczenia i nie ma prestiżu. Ale co mi po prestiżu, jak nie będę robiła tego co chcę? Poza tym słyszałam o osobach, które studiowały też tutaj w regionie i prace znalazły, czego się nie spodziewały, bo nie wyobrażały sobie, że po licencjacie mogą znaleźć pracę w zawodzie. Poza tym będę w domu rodzinnym. A ostatnie tygodnie nie oszczędzały moich najbliższych w kwestii zdrowia. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby mnie nie być w momencie jakieś tragedii. Nie jestem na to psychicznie gotowa. W ogóle nie jestem gotowa na ostatnie sytuacje, które dzieją się w moim życiu.
Jeśli kogoś interesuje to ja dostałam się na dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach, a chcę się przenieść na Akademię Techniczno-Humanistyczną w Bielsku Białej, na kierunek zarządzanie albo analityka biznesowa. 

ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MNIE TUTAJ:

niedziela, 21 lipca 2019

STUDIA I DOKUMENTY PRZY ZAPISYWANIU SIĘ NA STUDIA

Hej hej!
Zapraszam Was na ostatni post z serii porad studenckich. Oczywiście pojawią się jeszcze wpisy z przemyśleniami, jednak nie będą one tak częste, jak posty z poradami. Wszystkie posty z tej serii znajdziecie tutaj.


1. W CZYM ZANIEŚĆ DOKUMENTY?

Wymagana jest biała, tekturowa, wiązana teczka (która kosztuje złotówkę). Jeśli chodzi o opis tej teczki, to są do wydrukowania gotowe naklejki lub teczkę można opisać samemu według wzoru:
- nazwa i adres uczelni
- kierunek studiów / tryb (stacjonarny/niestacjonarnych) / stopień (licencjat / magisterka itd)
- nazwa Waszej szkoły średniej
- imię i nazwisko kandydata 
- adres zamieszkania i adres korespondencji
- numer ID



2. CO MUSI ZAWIERAĆ TECZKA?

Jeśli chodzi o rzeczy, które się powtarzają na uczelniach to jest to:
-  kserokopia świadectwa maturalnego (tego z wynikami matury)
- ankieta, którą wypełnialiście na stronie internetowej
- oryginał świadectwa maturalnego do wglądu
- dowód osobisty do wglądu

Jeśli chodzi o rzeczy, które na jednej uczelni są wymagane, a druga uczelnia nie potrzebuje tego w wersji papierowej, to jest to:
- zdjęcie do legitymacji (które wgrywaliście do systemu)
- potwierdzenie zapłaty opłaty rekrutacyjnej
- ksero dowodu osobistego

Warto sprawdzić dokładne dokumenty wymagane na Waszej uczelni, adres i godziny przyjmowania dokumentów. Ilość dokumentów różni się od trybu studiów. Więcej jest na studiach niestacjonarnych, dlatego warto doczytać wymagania dla odpowiedniego dla Was trybu studiów. W budynku, w którym będziecie składać dokumenty jest osobą, która będzie kserowała Wam oryginał świadectwa i sprawdzała dokumenty, więc nie musicie robić tego na własną rękę. Post jest krótki, ale składanie dokumentów to już ostatnia prosta. Wystarczy tylko czekać na potwierdzenie, że dostarczyliście wszystkie dokumenty.

MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MNIE TUTAJ:

czwartek, 18 lipca 2019

SUMMER GET READY WITH ME I video

Hej hej!
Dzisiaj mam dla Was krótkie video, w którym zobaczycie mój makijaż i stylizację na letnie wyjście. 


MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM DO ŚLEDZENIA MNIE TUTAJ:

niedziela, 14 lipca 2019

POLECAM I SZAMPONY DO WŁOSÓW ZA MNIEJ NIŻ 20 ZŁOTYCH

Hej hej!
Dzisiejszy post będzie przerwą od studenckich tematów (jeśli chcecie do nich wrócić, to wystarczy, że w górnym menu wybierzecie lifestyle -> porady -> studia). Przedstawię Wam kilka sprawdzonych szamponów do włosów, których regularna cena nie przekracza 20 złotych, a właściwie w większości przypadków nie przekracza 10 złotych. O kilku produktach mogliście przeczytać na moim blogu przy okazji postów takich jak: Recenzja szamponu i maski L'biotica Biovax i Moja wieczorna pielęgnacja I Ulubieńcy


SZAMPONY MICELARNE NIVEA
CENA W DROGERII: 18,29 ZŁOTYCH

Ja przetestowałam trzy wersje tych szamponów: Z niebieską, zieloną i z różową nakrętką. Każdy szampon jest przeznaczony do innego celu: niebieski - do nawilżenia, zielony - głębokie oczyszczenie, różowy - wzmocnienie włosów. Jeśli chodzi o moje odczucia, to byłam bardzo zadowolona z oczyszczenia skóry głowy. Ja zaczęłam stosować szampony po tym, jak uczuliły mnie szampony Oriflame Hairx. Dodatkowo bardzo dobrze oczyściły moje włosy z dużej ilości lakieru do włosów, więc jeśli w najbliższym czasie szykuje się Wam kilka wyjść, gdzie wiecie, że będziecie miały nakładany lakier na włosy lub używacie go na co dzień - polecam zastanowić się nad wdrożeniem szamponów micelarnych do pielęgnacji. Jeśli chodzi o działanie na włosy, to wyglądały one dobrze. Nie jakoś rewelacyjnie, ale wystarczająco, by być zadowolonym.


SZAMPONY GREEN PHARMACY
CENA W DROGERII: 8,49 ZŁOTYCH

Szampony tej firmy stosowałam zamiennie z szamponami micelarnymi Nivea. Ja używałam produktów, które w składzie bazowały na pokrzywie zwyczajnej (włosy normalne) , nagietku lekarskim (włosy normalne i przetłuszczające się), rumianku lekarskim (do włosów osłabionych i zniszczonych). Używałam ich głównie dlatego, by oprócz oczyszczenia, dostarczyć moim włosom odżywienia. Moje włosy nie wyglądały po tych szamponach jakoś tragicznie, ani jakoś rewelacyjnie. Raczej były przeciętne. 


SZAMPON L'BIOTICA BIOVAX
CENA W DROGERII: 19,99 ZŁOTYCH

O tym produkcie wspominałam Wam przy okazji recenzji szamponu i maski L'biotica Biovax. Pisałam Wam tylko o wspólnych działaniu tego zestawu. Jeśli chodzi o ich osobne działanie, to w skrócie powiem Wam, że maska potrzebuje dobrego szamponu (najlepiej nawilżającego), żeby mogła działać jak należy. Jeśli chodzi o szampon, to pomimo ekskluzywnego składu (kawior i algi), to jego działanie jest przeciętne, takie samo jak w poprzednich szamponach. 

SZAMPON BABCIA AGAFIA 
CENA W AUCHAN: 7,19 ZŁOTYCH

Jest to szampon, który kupiłam przypadkiem w Auchan. Stwierdziłam, że jest tani i nie rozumiem co na nim jest napisane (napisy są po rosyjsku), więc go wzięłam.😂 I jestem bardzo zadowolona! Bardzo dobrze nawilża włosy, uratował mi włosy po dwukrotnym użyciu szamponu Schwarzkopf. Włosy są gładkie, nawilżone, łatwo się je rozczesuje. Jest to mój faworyt, którego na pewno będę używać dłużej. 

MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.

czwartek, 11 lipca 2019

JAK STRAJK NAUCZYCIELI WPŁYNĄŁ NA MOJĄ MATURĘ?

Hej hej!
W dzisiejszym poście przedstawię Wam podsumowanie wszystkich trzech lat mojej szkoły średniej i przedstawię sytuacje z nauczycielami, o których mogliście przeczytać tutaj. Myślę, że strajk nauczycieli miał duży wpływ na moje wyniki matury. Jednak chciałabym zacząć od wprowadzenia, dlaczego wybrałam taki profil w liceum i jak to było w gimnazjum. 
Ja chodziłam do liceum na profil psychologiczno-humanistyczny z rozszerzonym językiem polskim, historią i biologią. Gdy wybierałam szkołę średnią to brałam również pod uwagę szkołę, gdzie był rozszerzony polski, historia, a biologia była jednym z przedmiotów do wyboru. Był to etap, gdy jeszcze chciałam studiować biotechnologię we Wrocławiu, a jednym z powodów dlaczego chciałam profil z rozszerzoną biologią było to, że w gimnazjum szła mi ona dobrze. Z tego powodu wybrałam też historię. Również skusiły mnie zajęcia z psychologii. Dodatkowo profil ten dawał różne możliwości - zależnie od wybranego przedmiotu mogliśmy wybrać dalszą drogę edukacji. 


PIERWSZA KLASA LICEUM

Tutaj był optymizm, że dowiemy się czegoś nowego, na wyższym poziomie. Biologię mieliśmy od początku rozszerzaną (pamiętam, że po zajęciach z basenu, które mieliśmy praktycznie na drugim końcu miasta, gdzie musieliśmy iść na piechotę). Historię mieliśmy z dosyć ciekawym nauczycielem, który chrumkał :D i pociągał nosem (co przeszło mu po dwóch latach spędzonych w Niemczech). Lekcje były kontynuacją tematów z gimnazjum i pamiętam anegdotki o kiełbaskach w trakcie traktatu wiedeńskiego. Język polski również był od początku rozszerzany. Matematyka. Tutaj w zasadzie już od początku były problemy, zgłaszane wychowawcy i rozwiązywane na wywiadówkach. 


DRUGA KLASA LICEUM

Apogeum problemów z matematyką. Okazało się, że sprawa nie była zgłaszana do dyrektora, co rozjuszyło nas i rodziców. Niestety dyrekcja w środku roku szkolnego nie mogła nic zrobić, bo jak wiecie - nauczyciel mianowany jest nietykalny. Musi mieć etat załatwiony. Biologia też stała się ciężka, sprawdziany nie miały nic wspólnego z materiałem w książkach, a po czasie nauczycielka przyznała, że ona nie patrzy na pytania na arkuszach. Druga klasa to był moment, gdy chciałam się przenieść, dużo osób miało zagrożenia z biologii i matematyki, cudem udało się prześlizgnąć do trzeciej klasy. 


TRZECIA KLASA LICEUM

Klasa, której pierwsza połowa była pod znakiem nauki, a druga połowa- to w przeważającej części był strajk. O ile z polskim zdążyliśmy, z matematyką zdążyliśmy (zmieniono nam nauczyciela, który starał się nadrobić wszystko), z biologią były różne przygody zaczynając od pojedynczych dni wolnych nauczycielki, poprzez historie jej życia, kończąc na kilku miesięcznych L4 i zmianie nauczyciela dopiero w lutym/marcu. Pomimo tego, że druga nauczycielka wszystko fajnie tłumaczyła (dużo osób wyciągnęło oceny na 4, ponieważ gdy ktoś przychodził na godz.7, na kartkówkach można było mieć otwarte książki), to jednak nie wystarczyło to osobom piszącym maturę. Historię skończyliśmy na latach pięćdziesiątych(?) sześćdziesiątych(?). I o ile wydaje mi się, że rozprawkę  na maturze napisałam dobrze (pisałam o powstaniu listopadowym plus miałam dostępne źródła), tak wydaje mi się, że 24% to trochę za mało. 


STRAJK

Rozpoczął się początkiem kwietnia i miał trwać około tydzień. Jednak strajk przeciągnął się do naszego zakończenia roku (jego zawieszenie ogłoszono w czwartek, dzień przed zakończeniem roku). Czas strajku wykorzystaliśmy na naukę i powtórki, jednak patrząc na biologię i historię, to jednak wiedza z książek i dostępnych źródeł jest niewystarczająca. Brakowało mi dopowiedzeń nauczycielki i ćwiczenia rozprawek z historii. O ile dostępne były konsultacje u nauczycieli niestrajkujących, tak do tego grona należała tylko nasza pani z polskiego, matematyki i... religii. Jednak biologia i historia to przedmioty, które poszły najgorzej (średnia w Polsce z historii to 37%, a z biologi - 33%). Więc ta informacja trochę mnie pociesza :)

!!! Wpis nie jest wyżaleniem się i zwaleniem całej winy za wyniki matury na strajk nauczycieli. Jednak poniżej znajdziecie tabelę, w której przedstawione są wyniki z tegorocznych matur i możecie porównać swoje wyniki lub średnie wyniki z poprzednich lat do tegorocznych. Oczywiście jest kilka powodów, dla których wyniki matur słabną, jednak w tym roku sytuacja była specyficzna. Myślę, że jeśli w przyszłym roku miałabym poprawiać maturę z historii, to byłabym w tym samym miejscu, ponieważ wiedza w książkach jest niewystarczająca. Na ten moment (czwartek, 11 lipca) wiem, że na razie dostałam się na kierunek, na który nie chciałam, więc czekam na poniedziałek i wyniki z drugiego uniwersytetu. 


MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, wątpliwości, to piszcie je w komentarzach, a ja zamieszczę je w Q&A. 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia