piątek, 9 listopada 2018

JAK PRZYGOTOWUJĘ SIĘ DO MATURY I STUDYGRAM

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z dawką informacji i trochę z tematem, jak przygotowuję się do matury. Zacznę od tego, że do nauki motywuję się różnymi studygramami. Niektóre z nich poleciła Wiktoria Mudyna, a niektóre znalazłam w polecanych. Poniżej przedstawię Wam kilka z nich.
Oczywiście nie mogłam zapomnieć o sobie: suzane.study
Zapraszam Was do obserwacji tego konta i wspólnej nauki. Znajdziecie tam również małe podpowiedzi dotyczące moich studiów i live'y. Zobaczycie też urywki ze szkoły i z mojej nauki.

  
Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam już w wakacje, jest wydrukowanie arkuszy maturalnych. Wszyscy doradzają próbne, właściwe, poprawkowe, a ja wydrukowałam tylko te z maja od roku 2015 do 2018. Przygotowałam przedmioty takie jak: j. polski podstawowy, j.polski rozszerzony, matematyka podstawa, historia (rozszerzenie), j. angielski podstawa i j. angielski rozszerzenie, nad którym się zastanawiałam, ale chyba do niego nie podejdę (niestety nie podałam go na karcie do próbnych matur, a niestety nie mogę tego zmienić. Tzn. mogę, ale nie teraz przed próbnymi, dopiero w styczniu przy składaniu nowej deklaracji, ale wtedy byłoby to pójście na żywioł, bo nie wiedziałabym jak mi idzie rozszerzenie, a podstawa idzie mi średnio). Również wydrukowałam sobie transkrypty z podstawy z angielskiego. Transkrypt to nic innego jak słuchanie tylko w wersji pisemnej. Po prostu- to co normalnie na maturze jest w formie słuchania, dla Was jest w formie tekstu czytanego. Nie powiem, że jest to dobre, ponieważ nie osłuchujemy się z językiem, ale zawsze tekst można wklepać do tłumacza google czy innego lektora i dać opcję czytania. W osobnym folderze mam rozwiązania do matur i zbiór zadań do ustnego polskiego.


Kolejnym moim krokiem jest chodzenie na zajęcia dodatkowe z historii i matematyki (zastanawiam się jeszcze nad angielskim). Na historii na razie rozwiązujemy tylko teksty źródłowe, ale później będziemy pisać rozprawki. Na matematyce robimy powtórki od pierwszej klasy. Jak wiecie, przez dwa lata mieliśmy problem z matematyką, dlatego dla naszej klasy jest to bardziej nadrabianie materiału. Nad angielskim się zastanawiam, ale może się zdecyduję, bo nie zawsze robią zadania tylko dla rozszerzenia. 


Trzecim moim sposobem, a bardziej zaleceniem od polonistki jest przygotowanie materiałów z matury ustnej. W drugiej klasie byliśmy (tzn. kilka osób) z tego pytani, a teraz nie, chociaż może po tym jak skończymy sprawdziany z epok (we wtorek mamy ostatni) to Pani do tego wróci. Jest to fajny sposób, ponieważ po pierwsze, wiecie czego mniej więcej możecie spodziewać się na maturze, po drugie w opracowaniu macie podane konteksty, których być może nie znacie, a mogą się wam przydać. Po trzecie- może traficie na podobny temat na maturze ustnej- i już wiecie, co macie mówić i jesteście spokojniejsi.



Jeśli chodzi o to, kiedy zacznę faktycznie się przygotowywać to myślę, że uda mi się to już w najbliższy weekend. We wtorek, tak jak wspominałam wyżej, mamy ostatni sprawdzian z epok z języka polskiego i myślę, że teraz będę miała więcej czasu w weekendy, które mogę przeznaczyć na chociaż część arkuszy. Na pewno ferie to będzie czas intensywnych przygotowań. 
Oczywiście wszystkiego będziecie dowiadywać się na moim studygramie, na który serdecznie Was zapraszam. 


MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)

niedziela, 4 listopada 2018

JAK PRZESTAĆ BYĆ ZAZDROSNYM?

Hej hej!
Przychodzę do Was z kolejnym postem, który miał być filmikiem. A dlaczego nim nie będzie? Ponieważ zamknęłam kanał. Postanowiłam, że zajmę się blogiem, który rozwija się lepiej niż kanał i był moim pierwotnym miejscem w Internecie. Jeśli będę chciała nagrać jakiś filmik, to wrzucę go tutaj, jednak uważam, że większość postów będzie z przemyśleniami, a to łatwiej jest mi napisać niż powiedzieć. 


Zacznę od tego, że będę mówiła o zazdrości wśród młodzieży. Zazdrości, która dotyczy: studiów, samochodu, prawa jazdy, które jest sponsorowane w większości lub w całości przez rodziców. Chciałabym również zaprosić Was do podobnego wpisu, który nosi tytuł: Jak przestałam zaglądać ludziom do portfela?. Warto zaznaczyć, że nie ma jednej uniwersalnej rady jak przestać być zazdrosnym. To przychodzi z czasem i z doświadczeniem. 


Ale jest kilka elementów, które mogą pomóc nam dojść do momentu, gdzie przestanie zazdrościć innym osobom. Oczywiście nie pozbędziemy się tego uczucia w stu procentach, ale zminimalizujemy je do momentu, gdzie przestanie nam tak bardzo przeszkadzać. 

1. Pomyśl, że to wszystko możesz mieć później

Nie wszystko można odłożyć na później. Dobrym przykładem są studia. Niestety, ale jest małe prawdopodobieństwo, że dany kierunek otworzy się blisko nas, tak, że bez problemu będzie nas na niego stać albo zostanie utworzony tryb zaoczny. Ale jeśli chodzi o inne rzeczy: prawo jazdy można zrobić w każdej chwili, własny samochód można kupić kiedy się tylko będzie miało pieniądze- zawsze można iść do pracy. Wiadomo- nie będzie to jakaś nówka sztuka z salonu, ale coś paroletniego, ale zawsze coś. Z biegiem lat można się dorobić. Nie od razu Kraków zbudowano. 

2. Znalezienie pozytywnych stron

Brzmi śmiesznie prawda? Ale przecież pracowanie w trakcie studiów o ile obecnie wydaje się męczące i irytujące, w przyszłości może dać nam duży plus u pracodawcy. Prawdopodobnie zostanie to odebrane jako zaradność i chęć do pracy. Jeśli samemu dojdziemy do własnego samochodu, dobrego wykształcenia, to pomimo wielu upadków, zwątpień, nasza pewność siebie wzrośnie, będziemy bardziej usatysfakcjonowani i docenieni w oczach innych. 

3. Znalezienie innych rzeczy (wartości) które mamy lepsze niż ktoś inny

Co z tego, jeśli ktoś studiuje na wymarzonych studiach na drugim końcu kraju, skoro w wolnym czasie nic nie robi, imprezuje, a z rodzicami nie ma dobrego kontaktu? Pomyśl, że przecież Ty masz kochającą rodzinę, pracę, która daje Ci doświadczenie, które będzie liczyło się później i jesteś bardziej zorganizowany i zaradny, bo np. łączysz studia z pracą.

Piszcie jak to było z Wami. Czy mieliście momenty, w których zazdrościliście znajomym, rodzinie?

MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)




środa, 31 października 2018

CO MYŚLĘ O STUDIACH I DLACZEGO NIE CHCĘ STUDIOWAĆ ZAOCZNIE?

Hej hej!
Przychodzę do Was z kolejnym postem, ale tym razem o tematyce studenckiej, to której teoretycznie coraz mi bliżej. Dlaczego teoretycznie?  Zacznę od tego, że raczej nie należę do osób, którym rodzice z łatwością dadzą pieniądze, żeby utrzymać się na studiach. Z moich obserwacji wynika, że jest to rzadkie zjawisko w moim pokoleniu. U mnie w rodzinie, w szczególności od strony mojej mamy, wszyscy myślą, że mam możliwość zamieszkania w większym mieście, żeby tam studiować. No nie, złote czasy górnictwa się skończyły, poza tym mój tata nie pracuje pod powierzchnią, więc nie zarabia tyle, ile wszyscy myślą. 


Dla mnie studia to po prostu kolejny etap edukacji, dość ważny, w którym licencjat czy inżynierat to podstawa. Dlatego tak bardzo zależy mi, żeby ten etap studiować dziennie. Wiadomo, dla mało którego pracodawcy sam tytuł licencjata/inżyniera się liczy, ale znam osobę, która po licencjacie z ekonomii (z zamiarem kontynuowania studiów magisterskich) aplikowała do pracy na produkcję. Pracodawca zaproponował jej pracę młodszej księgowej, ze względu na to, że już miała licencjat, jakąś wiedzę i chciała kontynuować naukę. 


Studia magisterskie to dla mnie uzupełnienie, ale dość ważne dla potencjalnego pracodawcy. Statystyki przedstawiają, że pracodawcy lepiej patrzą na osoby po studiach magisterskich niż po samym licencjacie czy inżynieracie. Jednak wiadomo, że nie tylko wykształcenie wpływa na to, czy i jaką znajdziemy pracę. Najlepszym przykładem jest moja ciocia- skończyła turystykę, a pracuje w administracji i ogarnia wszystko, jakby była po studiach w tym kierunku, ponieważ do wszystkiego starannie się przygotowuje i zapisuje wszystko, czego się dowie. 


Studia dzienne to według mnie, oprócz tego, że jest to kolejny etap edukacji, to jest to przedłużenie okresu beztroski. Oczywiście pod warunkiem, że nauka przychodzi z łatwością, rodzice pokrywają wszystkie koszty, a student nie musi pracować i martwić się skąd weźmie na czesne, dojazdy czy mieszkanie. Oczywiście przy chęciach i mobilizacji można łączyć studia dzienne z pracą. Wiadomo, nie wszystkie kierunki się da, są takie, na których siedzi się od rana do nocy i nie ma możliwości, żeby połączyć je z pracą popołudniami i zostają tylko weekendy. Jak dla mnie wprowadzenie niedziel niehandlowych w takim systemie w jakim one są, zamknęło trochę drogę niektórym studentom (i nie tylko, bo to też uszczupliło budżet wielu rodzinom, które już i tak żyły skromnie) Jeśli byłaby to co druga niedziela, to jeszcze jakoś  można byłoby dorobić, ale jeśli jest to system, gdzie raz trafia się tylko jedna niedziela handlowa w miesiącu, a za jakiś czas dwie niedziele, to jest to dla mnie niezrozumiałe. Wiadomo- niedziela jest ważna, czas spędzony z rodziną itp, ale ile jest osób, którym praca w niedziele umożliwiała trochę lepsze warunki życia. Licząc, że ktoś zarabia 10zł na godzinę, to w miesiące gdzie są cztery niedziele, zarobi już 320zł za same niedziele. Te pieniądze można przeznaczyć na np. opłaty za mieszkanie/akademik, rachunki, czesne za studia. Wiadomo- w niedzielę są czynne kawiarnie, ale jednak to i tak nie jest tyle miejsc pracy, a też nie każdy do takiej pracy się nadaje. 


1. Opłaty

Studia zaoczne na uczelniach publicznych są płatne. W mojej okolicy kwoty wahają się od 300 do 800 złotych za miesiąc (za de facto 4 dni spędzone na uczelni). Na uczelniach prywatnych ceny za studia stacjonarne i niestacjonarne niewiele się różnią. Z tego co patrzyłam, to jest to około 100zł.

2. Częstotliwość zajęć + mobilizacja

Ja należę do osób, które muszą mieć usystematyzowaną wiedzę. I o ile zjazdy byłyby co weekend, to co drugi weekend już do mnie nie przemawia. Jednak istnieją uczelnie, które mają zjazdy co tydzień, ale jednak to rzadkość. Na studiach zaocznych w średnio cztery dni w miesiącu trzeba przekazać wiedzę taką jak w około dwadzieścia dni. Pomijając fakt, że jeśli trafi się jakaś impreza rodzinna typu wesele, urodziny lub niestety pogrzeb, to trzeba będzie coś wybrać. 


3. Znajomości + atmosfera

Według mnie łatwiejsze są do zdobycia znajomości, które pielęgnujemy codziennie niż te, z którymi mamy styczność co dwa tygodnie przez dwa dni. 
Nie wiem jak to jest z atmosferą przy studiach zaocznych, ale mi wydaje się, że po całym tygodniu (albo dwóch) pracy, takie zjazdy to odskocznia od życia, a nie na odwrót jak przy studiach dziennych, że to praca jest odskocznią od nauki. Jeśli się mylę, macie inne doświadczenia to śmiało możecie je pisać. 

4. Postrzeganie przez pracodawcę

Niestety, ale dalej studia zaoczne (tak jak uczelnie prywatne) mają opinię studiów, dla osób, które nie dostały się na tryb stacjonarny, co według mnie jest krzywdzące np. dla osób, których nie stać na studiowanie dzienne. Tym samym studia zaoczne, przez ilość zajęć, uważane są za studia, które mają gorsze wyniki w przekazywaniu wiedzy. Jest to stereotypowe postrzeganie, które ja też poniekąd powielam, ale niestety, życie w Polsce, studiowanie i pracowanie tutaj nie jest kolorowe. 


Jeśli macie inną opinię na ten temat, macie jakieś pytania, nie zgadzacie się z moim stanowiskiem, możecie to wszystko zawrzeć w komentarzach. Wiem, że momentami mogę brzmieć jak rozpieszczona księżniczka, która myśli, że na wszystko ją stać i ma szansę dostać się tam gdzie chce, ale taka już moja natura 😳

MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


poniedziałek, 29 października 2018

PRZEKAŻ SWOJE PUNKTY NA SCZYTNY CEL I ROSSMANN

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem o pomaganiu. Jak wiecie albo i nie, Rossmann prowadzi akcję, która trwa do najbliższej środy, 31 października. Mowa o podarowaniu swoich punktów na cele charytatywne. O akcji tej dowiedziałam się z Instagrama. Trochę zajęło mi dotarcie do miejsca, które umożliwia przekazanie punktów. Zanim pokażę Wam, jak to zrobić, to opowiem Wam coś o tej akcji. Punkty, które zbieraliśmy przez cały rok, wraz z jego końcem, zerują się. Wiadomo, można skorzystać ze zniżek, ale jeśli ktoś ma tych punktów setki, to czy wykorzystamy je na kupony przez dwa miesiące? Dlaczego więc nie zrobić z nich pożytku? Każdy punkt to 5 groszy. Ja przekazałam około 360-370 punktów, czyli około 18 złotych na schronisko dla psów. Jeśli chodzi o wybór organizacji- wybierana jest ona automatycznie, spośród schronisk dla zwierząt, fundacji i organizacji pożytku publicznego. Przekazanie punktów jest bardzo łatwe. 

1. Wchodzimy w aplikację Rossmann i i klikamy zakładkę Dla Ciebie
2. Wchodzimy w okienko informacyjne, które przeniesie nas na stronę internetową drogerii do zakładki, gdzie możemy przekazać punkty
 
 
3. Powinniście mieć okienko Przekaż punkty (ja tej opcji nie mam ze względu na brak punktów, które przekazałam wcześniej)


4. Wybieracie ilość punktów jaką chcecie przekazać i GOTOWE!

Dajcie znać czy Wy już przekazaliście punkty czy dopiero macie zamiar. Jeśli już to zrobiliście, to jaką organizacje wsparliście? 
 
MAM NADZIEJĘ, ŻE POST WAM SIĘ PODOBAŁ.
ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)



sobota, 27 października 2018

ORGANIZACJA MOJEJ SZAFY I PHOTO

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z wpisem, który pierwotnie miał być filmikiem. Jednak coś stało mi się z ustawieniami aparatu i kompletnie wszystko mi się poprzestawiało i filmiki kończą się nagrywać po kilku sekundach, co jest drażniące. Dlatego postanowiłam zrobić dla Was post o tym, jak wygląda moja szafa i co zmieniło się na przestrzeni lat. Dajcie znać, jak u Was wygląda organizacja szafy i z czego chętnie byście skorzystali.
 

Jeśli chodzi o to, jak zachodziły zmiany w mojej szafie, to zaczniemy od etapu komody i wąskiej szafy na kurtki. W komodzie trzymałam wszystko to, co dało się złożyć plus bieliznę, a w szafie (która była szerokości jednej części mojej obecnej szafy) trzymałam: gry planszowe (które znajdowały się również na szafie, więc były widoczne), kurtki, swetry, bluzy, sukienki i buty. Moja obecna szafa jest szafą wielosezonową. Raz miałam etap, gdy osobno trzymałam bluzki ,,po domu'', a osobno wyjściowe, jednak to się nie sprawdziło i ostatecznie od dłuższego czasu, moja szafa wygląda tak. Na szafie mam: pudło z laptopa, obraz, pudło z aparatu, kabel z telewizora, świeczki zapachowe i zapasową rurkę do szafy, na której można powiesić ubrania.


Na samej górze znajduje się półka z: koszykiem na skarpetki i rajstopy, torebka ze strojami kąpielowymi (wyłania się zza piżam), stosik z piżamami i ze swetrami. Również tutaj mimo starań panuje chaos, ze względu na to, że półka jest wysoko i dość ciężko jest mi ułożyć ubrania na kupce prosto. Dodatkowo kwestię tą utrudnia to, że swetry i piżamy są różnej długości i grubości, co również wpływa na to, jak stos wygląda. 

 

Następna półka mieści koszyk z bielizną, stos z T-shirtami i ze swetrami oraz bluzkami na długi rękaw. Jest to półka, która najkrócej jest w takim stanie. Już po około tygodniu wszystko się rozwala, chociaż cały czas staram się składać bluzki w ten sam sposób w jaki były, jednak trochę trudnej jest przy odkładaniu je na swoje miejsce, gdzie stosik się rozpada. Jak widzicie kupki nie są idealne, ze względu na to, że każda bluzka jest inna i ciężko jest ułożyć je tak, żeby wszystko było równo. 



W środkowej półce mam trzy stosy ubrań. W pierwszym znajdują się jeansy, w drugim dresy, legginsy i krótkie spodenki, a w trzecim stosie znajdują się spódnice. Ze względu na to, że spódnice są różnej długości, dość często panuje tam chaos.



Niżej znajduje się półka typowo urodowa (oprócz tej reklamówki, w której mam strój na WF). Po lewej stronie, w kartonie mam rzeczy do makijażu: podkłady, palety do konturowania, palety z cieniami do powiek, konturówki, pomadki, korektory, pudry, pędzle. Jeśli chcecie przegląd moich kosmetyków, to dajcie znać w komentarzach. Wtedy zrobię serię, w której będę opowiadać o kosmetykach z danej kategorii. W fioletowym pudełku znajdują się moje akcesoria do włosów: gumki, których w większości nie używam, wypełniacz do koka, wsuwki, opaski. Za reklamówką możecie zobaczyć kosmetyczkę, w której są... jeszcze mniejsze kosmetyczki, które służą mi na wyjazdach :) Obok, jeśli się przyjrzycie, możecie zauważyć karbownicę i prostownico-lokówkę. Po prawej stronie mam ustawione produkty, które warto mieć pod ręką: krem, krem z filtrem, suchy szampon, odżywki do włosów w mgiełce, antyperspirant i dezodorant w kulce. 



Najniższa półka, jak widać, jest najbardziej chaotyczna. Trzymam w niej torebki i dwa pudła z Pepco, w których znajdują się stare zeszyty (z gimnazjum! :D) i różne rzeczy papiernicze bądź skakanki i słuchawki, których nie używam. Ogólnie z tej półki mało korzystam, ponieważ mam jedną torebkę, z której korzystam i znajduje się ona koło mojego biurka. Dlatego ta półka najdłużej jest poukładana.



 Jeśli chodzi o drugą część, to znajdują się tam: gry planszowe, torba z aparatu, aparat, kurtki, swetry, sukienki i buty.  W pudełkach trzymam buty, w których najrzadziej chodzę albo takie, na które nie ma już sezonu. W koszyku, który jest po lewej stronie trzymam szaliki, czapki i worek, w którym znajduje się tiul do mojej sukienki z osiemnastki.

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


sobota, 6 października 2018

UPDATE I 6.10.2018

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z krótkim streszczeniem tego, co się u mnie dzieje. Zniknęłam z Youtube i z bloga z powodu szkoły. Brak czasu, weekendowa nauka, zastanawianie się nad studiami (iść czy nie iść skoro nie mam możliwości pójścia na wymarzony kierunek?) i przyjazd babci sprawiły, że nie mam możliwości, żeby nagrywać, chociaż mam kilka pomysłów (ale o tym powiem Wam na końcu wpisu i spytam czy chcielibyście coś takiego zobaczyć). 


Ale wracając do #lifeupdate. Z polskiego wpadło nam sześć ocen. U mnie pięć ocen to 3 lub 3+ i jedna 5. Nie jest źle, bo tutaj nie chodzi o brak wiedzy, ale o to, że wypisywałam najważniejsze informacje albo nie opisywałam całej historii, tylko to, o czym była mowa w pytaniu. Przez co nasza polonista wymieniła mnie jako jedną z osób, które nie powinny zdawać rozszerzenia. Klasa ogólnie takim podejściem jest zbulwersowana, że jak można wymieniać z imienia i nazwiska osoby, którym gorzej idzie. Rozumiemy, że jeśli są osoby, które nie umieją pisać rozprawki podstawowej czy nie znają lektur z gwiazdką to można im odradzać maturę rozszerzoną, ale ja mam 4 z rozprawek i raczej ogarniam lektury. Jeśli chodzi o kwestię wymagań z innych przedmiotów rozszerzonych (biologia i historia), to Pani z historii odpuszcza osobom, które nie zdają matury, daje prostsze sprawdziany, ale pod warunkiem, że nie będą przeszkadzać na lekcji. Mniej kolorowo jest na biologii. Ostatnio mieliśmy sprawdzian, który wydawał się prosty, a skończyło się tak, że najwyższą oceną było 3, które miało 5 osób. Według Pani do lutego (czyli do złożenia ostatecznych deklaracji) może się wszystko zmienić, więc nie ma sensu odpuszczać 13 osobom, które nie zdają matury. Pani z angielskiego (nasza wychowawczyni, tak by the way) zachęca do chodzenia na zajęcia dla osób chcących zdawać maturę rozszerzoną. 


Jeśli chodzi o tematy filmów, które mam przygotowane, to są to:

- Usuwanie obraźliwych komentarzy = tchórzostwo?
- Jak przestać być zazdrosnym?
- Co myślę o studiach?
- Dlaczego nie chcę iść na studia zaoczne?
- Podsumowanie kolonijnej przygody
- Organizacja i sprzątanie mojej szafy
- Pomysły makijaży na studniówkę/inne wyjścia
- Outfit of the week

Piszcie, co Was interesuje, co chcielibyście zobaczyć, a co najmniej Wam się podoba. Piszcie też, czy zdjęcia z postu Wam się podobają. Robiłam je samowyzwalaczem i nie wiem czy umieszczać takie coś na blogu. Wiem, że ostrość nie jest idealna, ale zazwyczaj używam aparatu do nagrywania, więc jeszcze muszę popracować nad ustawieniami w opcji robienia zdjęć.

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)



niedziela, 16 września 2018

LICEUM CZ.5 I KLASA MATURALNA

Hej hej!
Przez przypadek trafiłam na swój post z zeszłego roku, o którym, jak i o całej serii, kompletnie zapomniałam. W Liceum cz.4 I Pierwsze półrocze drugiej klasy pisałam Wam o problemach z matematyką i biologią. W Podsumowaniu drugiej klasy mówiłam Wam o tym, że część nauczycieli z rozszerzeń będzie dawała łatwiejsze sprawdziany i będzie mniej wymagająca dla uczniów nie zdających matury z tego przedmiotu. Jak się to ma w praktyce? Zadziałało to tylko na historii, ale tylko jeśli część klasy niezdająca matury nie będzie przeszkadzać na lekcjach. Na biologii wejdzie to dopiero w lutym, dlatego, że Pani nauczycielka uważa, że do ostatecznej deklaracji może nam się wszystko odmienić. Jeśli chodzi o sprawę matematyki- został nam zmieniony nauczyciel. Obecna Pani tłumaczy nam wszystko prostym językiem oraz tłumaczy wszystko, co ważne, na przykład wzory, które powinniśmy znać. Tłumaczy nam, dlaczego dany wzór wygląda tak, jak wygląda. Również prowadzi zajęcia dodatkowe dla nas 2x w tygodniu (poniedziałki dla dziewczyn, środy dla chłopców) i sprawdza zadania domowe oraz je tłumaczy. Abstrahując od nauczycieli, trzecia klasa to okres matur i studniówek. My swoją mamy w jednym z hoteli Gołębiewski, w ostatnią sobotę przed feriami, czyli na początku lutego. Na pewno na instagramie będzie relacja i pojawią się zdjęcia, więc zapraszam do obserwowania.  Jeśli chodzi o ferie i przerwy świąteczne, to pierwszy semestr kończy się 17 grudnia, więc bardzo szybko. Jeśli chodzi o dojazdy do szkoły, to pojawił się zbiorowy problem z przewoźnikami: usunięte autobusy o kluczowych godzinach (jak np. 6 rano czy 16), brak miejsc, brak przejścia, drożejące bilety, z czego i tak nie mając czym wracać wydaje się dodatkowe pieniądze na inne linie lub niezatrzymujące się autobusy na przystankach. Na przykład ja, bez zajęć dodatkowych, inną linią niż mam wykupiony bilet miesięczny, wracam poniedziałek, środa, piątek (chociaż w piątki mogę jeździć autem, jednak nie ma bezpłatnych miejsc parkingowych, a kwoty są duże). Z zajęciami dodatkowymi inną linię wybieram we wtorek, środę i piątek. Więc patrząc na zestawienie, to wracam ,,swoim'' busem tylko 2 razy w tygodniu. Jeśli miałabym wykupić miesięczny na inną linię to spóźniałabym się do szkoły jakieś 15 minut. Tylko w ,,mojej'' linii można kupić bilet w jedną stronę, ale już na tej drugiej trzeba kupić cały. Ale były przeprowadzane ankiety w internecie, szkołach i na dworcu właśnie na temat przewoźników. Mam nadzieję, że to wszystko zmieni się dość szybko, bo jednak wracanie w zatłoczonym busie (od tygodnia jest luźniej w busie), przeciskanie się przez tłumy z wielkim plecakiem, załatwianie transportu lub spóźnianie się do szkoły, bo autobus się nie zatrzymał lub został usunięty oraz płacenie dodatkowych pieniędzy za inne linie,  jest dla wszystkich uciążliwe. Autem nie mogę jeździć ze względu na to, że moi dziadkowie go potrzebują, żeby zawozić moją siostrę do przedszkola, paliwo wyszło by mi dwa razy drożej niż miesięczny, a parkingi też wyszłyby mi około 100 złotych na miesiąc (czyli parę złotych więcej niż mój miesięczny). Własnego samochodu nie kupuję w tym roku ze względu na to, że nie mam pracy, a nie chcę dokładać rodzicom kolejnego (trzeciego) samochodu do utrzymania i czwartego do tankowania, bo wiadomo, że to wszystko kosztuje. Poza tym na razie mam za mały budżet, żeby kupić porządny samochód, a za rok może uda mi się po maturze znaleźć pracę i budżet się zwiększy, więc i autko będzie nowsze i w lepszym stanie, bo na razie jak szukałam to miały dość poważne uszkodzenia, które sporo kosztują. 
Wracając do tematu początku trzeciej klasy liceum: sam początek był dobry, mamy ustalone kilka sprawdzianów, co tydzień jest sprawdzian powtórkowy z polskiego i kartkówki z biologii. W poniedziałki po południu mamy dodatkową matematykę, we wtorki- historię, w środę rano (nie mam za bardzo jak tam dojeżdżać więc będę się spóźniać 20 minut) mamy zajęcia z języka polskiego, które przygotowują do matury ustnej. 
Jeśli coś Was interesuje, to odsyłam Was do filmu School Tag lub zachęcam do zadawania pytań. 



ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


piątek, 7 września 2018

PRZEGLĄD PACZKI I INGRID COSMETICS

Hej hej!
Dzisiaj mam dla Was przegląd paczki, którą dostałam od firmy Verona Products Professional, właściciela marki Ingrid Cosmetics, którą możecie znać z drogerii Hebe. Produkty są w przystępnym cenach, porównywalnych do Bell Hypoalergic, Wibo czy MissSporty.   Zaraz po odpakowaniu paczki zrobiłam swatche produktów, więc na tej podstawie przedstawię Wam moją obecną opinię. Jak zawsze, filmik możecie zobaczyć w prawej kolumnie bocznej. Jeśli chodzi o to, jak zaczęła się moja współpraca- to firma odezwała się do mnie sama. Wymieniłam kilka maili, dopytałam o szczegóły i po około tygodniu paczka z nowościami była u mnie.


W paczce znajdował się: podkład Ingrid Ideal Match, paleta do konturowania Ingrid Ideal Face Contouring, maskara Ingrid Pump It Up Modeling, pomada do brwi Ingrid Eyebrow pomade oraz pomadka do ust Ingrid Wonder Matt.  

 
Moja wersja jest tą najjaśniejszą. Konsystencja jest dość zbita i klejąca. Jeśli chodzi o krycie, to jest ono średnie (przetestowane na pomadzie do brwi). Producent obiecuje, że podkład dopasuje się do skóry. Mam nadzieję, że tak będzie i podkład będzie moim ulubieńcem.


Jeśli chodzi o jakość produktu to ogólnie oceniam go na 8/10. Najlepszą pigmentację ma bronzer i rozświetlacz, jednak nie są one bardzo mocne, więc będą nadawały się dla osób początkujących. Nie grozi nam przesadzenie z produktem, możemy stopniować intensywność. Dwa punkty odjęłam za róż, którego praktycznie nie było widać na moim nadgarstku.


Jeśli chodzi o maskarę to została ona przeze mnie użyta. Bardzo mocno rozdzieliła mi rzęsy, przez co wyglądały na rzadsze niż są w rzeczywistości. Nałożyłam jakieś 3 cienkie warstwy, żeby rozdzielić posklejane rzęsy. Efekt na początku był dosyć sztuczny, dopiero jak zmyłam pierwszą warstwę, zaczęło to wyglądać naturalniej.





 Pomada do brwi to będzie dla mnie nowość. Kiedyś raz czy dwa ,,zrobiłam'' brwi cieniem, ale nigdy profesjonalnym produktem, chociaż przed moją osiemnastką planowałam taki kupić. Myślę, że to będzie dobry moment, by przetestować swoje umiejętności w tej dziedzinie. Jak widzicie na zdjęciu po lewej stronie, nie jest on zbyt mocny i dobrze wpasowuje się w kolor moich brwi.

Jeśli chodzi o pomadkę, to ma ona dość naturalny kolor, dość odbiegający od tego, co dotychczas znajdowało się w mojej kolekcji. Wcześniej używałam mocnych, różowych bądź czerwonych pomadek, ale ze spokojnej wersji bardzo się cieszę.


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


piątek, 24 sierpnia 2018

5 ZASAD MĄDREJ WSPÓŁPRACY

Hej hej!
Dzisiaj przygotowałam dla Was post z pięcioma zasadami, a właściwie radami na temat tego, jak podjąć mądrą współpracę. Są to rzeczy, którymi kieruję się, kiedy dostanę propozycję współpracy ( o pierwszej wspominałam Wam w tym poście i w tym filmie ). Jak wiecie lub nie, tamta współpraca zakończyła się po moim poście z przeglądem rzeczy z tamtego sklepu.  Dzisiaj odezwała się do mnie kolejna firma z propozycją współpracy, ale dalej czekam na wiadomość z odpowiedzią.  Do wszystkiego podchodzę racjonalnie i nie wierzę jeśli ktoś pisze, że jest zainteresowany współpracą, bo mam dużo postów o modzie (gdzie, bo nie zauważyłam??). Jeśli ta współpraca wypali, to na pewno pojawi się post i filmik z tym związany. Nie przedłużając, przejdę do moich rad. 



1. Szukanie informacji o produkcie


Ja od razu po dostaniu wiadomości z propozycją współpracy, wpisuję w Google nazwę firmy lub strony. Jeśli jest to strona internetowa, to przeglądam asortyment, a jeśli firma to szukam informacji na jej temat: gdzie można ją znaleźć (jeśli chodzi np. o kosmetyki), w czym się specjalizuje, czy w przypadku kosmetyków są one hipoalergiczne lub nietestowane na zwierzętach.

2. Szukanie innych testerów

Tak, jak pisałam Wam w poście z przeglądem strony ToSave, wpisałam w Google nazwę strony i oglądnęłam filmy z rzeczami z tej strony u Cookie Mint i Lavendova. Stosuję ten krok głównie ze względu na to, by sprawdzić z kim mam do czynienia, czy nie jest to jakieś oszustwo oraz jakiej jakości są produkty. 
3. Oglądanie recenzji

Wiążę się to z punktem drugim. Przez oglądanie, czytanie recenzji mam chociaż jakiś minimalny wgląd do tego, jakie są produkty, jakiej jakości i czy są warte tego, bym podjęła współpracę. 
4. Informacje

Wiadomo, że najważniejszym punktem, o którym musimy się dowiedzieć to warunki współpracy. Czy dostaniemy produkt w zamian za opinię (najczęstsza forma współpracy) czy pieniądze.Warto podpytać o rzeczy, które Was interesują czy dowiedzieć się, że macie tą samą wizję współpracy. 

5. Negocjacje
Jest to punkt opcjonalny, głównie dla tych, którym nie odpowiadają warunki współprac lub w zamian za opinię dostają pieniądze. Jeśli chodzi o negocjacje i jak je przeprowadzać, to na razie nie mam doświadczenia w tych sprawach, ale jeśli je zdobędę, to na pewno się podzielę z Wami moimi radami na ten temat. 


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)



środa, 22 sierpnia 2018

POROZMAWIAJMY O POZORACH

Hej hej!
Dzisiejszy post będzie o pozorach. Jednak zanim zacznę, to chciałabym przekazać Wam kilka informacji. Po pierwsze: jak możecie zauważyć, w prawej kolumnie, pod statystykami znajduje się gadżet New Video, w którym znajdują się najnowsze filmiki z mojego kanału. Postanowiłam, że nie będę dodawała osobnych postów z filmikami. Zobaczę jak to się sprawdzi. Widzę, że teraz z tym filmikiem jest problem, ale myślę, że z następnymi będzie lepiej.  Po drugie: chciałabym nagrać Q&A, ale nie takie jak w zeszłym roku, czyli z pytaniami z Internetu, pod jakimś randomowym filmikiem. Byłoby mi bardzo miło, gdybyście zadali chociaż jedno pytanie.


Dość często zdarza nam się oceniać ludzi właśnie po tym. Po pozorach, które czasem nas mylą. Ktoś, kogo widzimy pierwszy raz wydaje nam się miły, uprzejmy, pomocny, uczciwy albo wręcz przeciwnie- wredny, zakłamany, egoistyczny.  Ale to wszystko mogą być pozory, maska, która zasłania prawdziwą osobowość. Dlaczego przybieramy maski, stwarzamy pozory? Z różnych powodów: nie chcemy zostać zranieni więc stwarzamy pozór osoby nie miłej, zamkniętej w sobie, żeby nie dopuścić do siebie nowych osób. Chcemy zostać polubieni, zdobyć nowych przyjaciół- udajemy osoby miłe. Jednak kłamstwo ma krótkie nogi. Oceniamy ludzi na podstawie tego, co nam się wydaje. Myślimy, że ktoś oceni to, co robimy, negatywnie lub wręcz przeciwnie- że nas pochwali, nie będzie miał nic przeciwko. Ktoś nie ubiera się modnie, w drogich sieciówkach, nie maluje się- od razu określany jest jako biedny, nie dbający o siebie. Osoba przesadnie dbająca o siebie, zbyt pewna siebie- nazywana jest egoistą, pozerem. Pozory mylą. Kto się o tym nie przekonał chociaż raz, niech pierwszy rzuci kamieniem. Ile razy wydawało nam się, że ktoś jest inny, a potem okazywało się zupełnie inaczej. Ktoś, kto wydawał się wredny, nieuczciwy, okazywał się najlepszym kandydatem na przyjaciela. I odwrotnie- ktoś na pierwszy rzut oka miły, pomocny okazywał się fałszywy. Dostajemy wsparcie od osób, po których się tego nie spodziewamy.
ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Youtube Channel

  
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


 

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

METAMORFOZA MOJEGO POKOJU I PRAWIE KONIEC

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z filmikiem, jak wygląda mój pokój po metamorfozie! Efekt finalny, ze wszystkimi dekoracjami poznacie w Room Tour. Jeśli macie jakieś pytania, np. jakiej farby użyłam, skąd jest dany przedmiot lub coś związanego ze szkołą, to zadawajcie, a ja na nie odpowiem. 



ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)