czwartek, 21 kwietnia 2016

Update I Egzaminy

Hej hej!
Przychodzę do Was z postem, który powstał z pomocą dwóch innych blogerek, na których blogi zapraszam. Chciałybyśmy przedstawić Wam nasze odczucia po egzaminach gimnazjalnych.
Znalezione obrazy dla zapytania egzamin gimnazjalny 2016


Dumb or Happy

    Na początku dnia zjadłam sobie porządne śniadanie i szykowałam się jak zwykle na godzinę 8:00. Jakieś 40 minut siedzieliśmy w klasie z naszym wychowawcą, który nas motywował i życzył powodzenia. Nie byłam specjalnie zestresowana. Traktowałam ten test jako zwykły sprawdzian, za który miałabym dostać ocenę. Zresztą nigdy nie stresuję się tego typu rzeczami, a poza tym była to część humanistyczna, z której jestem najlepsza, więc siedziałam sobie rozmawiając z innymi jak gdyby nigdy nic. Kilkanaście minut przed 9:00 zabrali nas do klasy, w której mieliśmy pisać. Odbyło się losowanie miejsc. Tego dnia miałam szczęście i zasiadłam w ostatniej ławce. Komisja wytłumaczyła nam zasady po czym rozdała arkusze. Jak zawsze trzeba było wypełnić kod ucznia, pesel i przykleić naklejkę w wyznaczonym miejscu, a potem bez żadnych niespodzianek zaczęło się pisanie historii z WOSem. Test nie był jakiś wyjątkowo trudny, więc poradziłam sobie w miarę dobrze. Potem nastąpiła nasza godzinna przerwa, na której wymienialiśmy się głównie spostrzeżeniami co do zadań z poprzedniego egzaminu. Na części z języka polskiego również nie wydarzyło się nic szczególnego no może poza tym, że nasza klasa w pewnym momencie wybuchnęła śmiechem, gdy na podwórku jakieś dziecko krzyknęło niecenzuralne słowo :) Po powrocie do domu od razu sprawdziłam odpowiedzi do testów i okazało się, że z historii z WOSem mam 75%, a z języka polskiego 95%. Także naprawdę nie warto się stresować tylko wierzyć w siebie. I nie wolno wierzyć nauczycielom, którzy starszą tymi testami, bo tak naprawdę nie są one jakieś trudne ani też nie wywierają zbyt wielkiego znaczenia na naszą przyszłość. Za jakieś 10 lat zapewne i tak będziemy mieć głęboko gdzieś ile punktów z egzaminu gimnazjalnego udało nam się zdobyć.
   Jeśli chodzi o wtorek było już o wiele luźniej. Nikt się nie stresował, bo wiedzieliśmy już jak to wszystko przebiega. Test jak test tylko w innym stroju. Niestety wylosowałam pierwszą ławkę przy komisji co raczej nie jest ulubionym miejscem ucznia. Zapowiadało się pechowo tym bardziej, że matematyka jest dla mnie czarną magią. Ale pierwsza była część przyrodnicza, która na dobrą sprawę nie była jakaś bardzo trudna i poradziłam sobie bez większego problemu. Na przerwie znów rozmawialiśmy odnośnie egzaminu, co kto zaznaczał itd. Część matematyczna była dla mnie ciężka i naprawdę wiele zadań musiałam strzelać, tak więc mogę liczyć jedynie na moje szczęście :)
 Jeśli chodzi o środę to na egzamin weszłam zirytowana tym, że jak na złość dopadło mnie przeziębienie i co chwilę czułam potrzebę kaszlnięcia, a musiałam się ograniczać szczególnie kiedy były zadania słuchowe. Pisałam język angielski. z którego jestem całkiem niezła. Mimo temu przeziębieniu napisałam bardzo dobrze i liczę na jakieś 90%. Ogólnie jeśli mam podsumować te wszystkie trzy dni to uważam, że nie były one przyjemne, bo kiedy tylko wracałam do domu z egzaminów kułam na następny dzień i rozwiązywałam próbne, aczkolwiek nie są takie złe jak inni mówią. Dużo zadań jest na logikę, dużo można strzelić wykluczając nieprawidłowe odpowiedzi, ale niestety trzeba też posiadać jakąś swoją wiedzę.

----------------------------------
Crolicowsca
   W mojej szkole atmosfera była bardzo luźna. Nikt jakoś specjalnie się nie stresował. Ja sama podeszłam do testów na spokojnie, niczym się zbytnio nie przejmowałam. Zbiórki jako takiej nie mieliśmy, po prostu musieliśmy być przed godziną dziewiątą w szkole. Do sal wchodziliśmy około 10 minut przed ustaloną godziną. Na mojej sali –dla dyslektyków – rozpoczynaliśmy około dziesięć/piętnaście minut po wejściu. Wszystkie dni przebiegły nam sprawnie i bezproblemowo. Wydłużony czas przydał mi się jedynie na matematyce i historii. Najmniej zajął mi język angielski, bo jest on dla mnie prawie jak ojczysty.
 W poniedziałek, w przerwie między częściami, Pani od polskiego wzięła moją klasę na małą i szybką powtórkę z gramatyki. Resztę wolnego czasu i przerwę we wtorek, spędziliśmy na luźnej rozmowie. Między angielskimi mieliśmy ponad godzinę przerwy, więc postanowiliśmy pójść do naszej sali i pooglądać bajki z naszego dzieciństwa. Powspominaliśmy między innymi Atomówki, Olinka Okrąglinka, Troskliwe Misie i Noddy’ego.  

Jestem pozytywnie zaskoczona arkuszem z polskiego, wydał mi się naprawdę łatwy. Historia nie jest moją mocną stroną, ale mam przeczucie, że nie poszło mi najgorzej. Do części przyrodniczej mam mieszane uczucia, a w matematyce zawiodły mnie zadania otwarte. Angielski - najmniej problemowy.

-----------------------------------------

Dark Blonde
W poniedziałek obudziłam się o 7:10. Zjadłam śniadanie i dziadek zawiózł mnie do szkoły. Obie klasy spotkały się w sali i tam sprawdzaliśmy obecność. Potem losowaliśmy miejsca. Siedziałam w drugim rzędzie od ściany w drugiej ławce. Na przerwie poszliśmy na stołówkę, gdzie dostaliśmy bułki i herbatę. Historia poszła mi średnio, polski bardzo dobrze( z charakterystyką miałam problem). Po historii poszliśmy na obiad. Z tego co sprawdzałam to historia wyszła na ok. 70%,a polski na 90/95 %. Na polskim przy kodowaniu zamiast Kod Ucznia wpisałam 3 pierwsze litery PESELu. Zestresowałam się, ale skreśliłam i poprawiłam.
We wtorek byłam już trochę wcześniej. Poszliśmy pisać przedmioty przyrodnicze. Tym razem siedziałam w drugim rzędzie od przeciwnej ściany, na środku. Po zakończeniu poszłam z koleżanką zapytać się o jedno pytanie z chemii. Okazało się, że zaznaczyłam dobrze. Na przerwie poszliśmy na stołówkę, gdzie znowu dostaliśmy bułkę i herbatę. Z fizyki brałam trochę na logikę jedno zadanie(trzy za mało, cztery za dużo, to musi być 3,7 :) ). Na matematyce nie umiałam zrobić zadania 22, a 21 i 23 zrobiłam źle. W 23. pomyliłam wzór, zamiast pi do sześcianu obliczyłam do kwadratu(tak wiem, że objętość to do 3- wybaczcie ścisłowcy)
W środę zostaliśmy podzieleni na 3 grupy z języka angielskiego plus jedna osoba pisząca niemiecki. Komisję mieliśmy bardzo zabawną- Pani z biologii była bardzo profesjonalna, ale także żartowała. Po podstawie, Pani zapytała się kto chce skończyć, bo nie potrzebuje tych pięciu minut na przenoszenie odpowiedzi na kartę odpowiedzi. Wszyscy zgłosili się, że chcą wyjść. Oczywiście znowu na podstawie pomyliłam się i zamiast kodu to w jednym miejscu wpisałam 3 pierwsze liczby PESELu. Znowu siedziałam z przodu- w drugiej ławce, przy oknie jak dla mnie tekst z płyty był nie wyraźny( albo za długo siedzę w słuchawkach w uszach). Z listem i zadaniami gdzie było trzeba przetłumaczyć nie powinieneś zabierać miałam problem, ponieważ na angielskim nie pisaliśmy listów, tylko w domu, gdzie wszyscy spisywali z Internetu.  
Chociaż porównując z osobami innymi, nie poszło tak źle.
-----------------
SnapChat Priv: zujubeth
SnapChat Blog: cathrinebloog

18 komentarzy:

  1. Ja już dawno mam je za sobą :)
    agnieszka-gromek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ten egzamin czeka dopiero za trzy lata. Mam nadzieję,że poszło wam dobrze! Kiedy wyniki? zuziaforstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 17. Czerwca,a zaświadczenie jak w szóstej klasie na zakończeniu roku :)

      Usuń
  3. Heh, u nas też na stołówce dawali bułki i herbatę. :D Nie stresowałam się tymi egzaminami (aż się zdziwiłam XD). W ogóle patrząc na te opisy mam wrażenie, że jestem jakimś nieukiem, naprawdę. XD Uwielbiam angielski, a w podstawie policzyłam sobie około 27 punktów na... ile to tam było? 40? A chciałam taki english perfect. :/ Miałam wrażenie, że te wszystkie próbne były łatwiejsze. Teraz tylko czekać na oficjalne wyniki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi wszystko poszło idealnie dobrze oprócz częsci przyrodniczej i matematyki.
    Aczkolwiek matma to dla mnie również czarna magia i 58% mnie mega zadowala, ale tyle samo z przyrodniczych to dla mnie mega rozczarowanie, bo najbardziej mi na nich właśnie zależało.
    W pewnym momencie zestresowałam się, a w takich momentach już sobą nie kieruję. No trudno, ale przynajmniej reszta jest w porządku :) Życzę jak najlepszych wyników!

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ze swojego egzaminu pamiętam tylko tyle, że byłam mega zestresowana, ale poszło mi bardzo dobrze z wyjątkiem części z przedmiotów ścisłych. :)

    Buziaki :*
    Viva la Ola

    OdpowiedzUsuń
  6. Egzaminy gimnazjalne na szczęście mam już za sobą i część humanistyczna poszła mi najlepiej ^^ Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. super post <3
    http://poziomka1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj testy gimnazjalne mam dawno za sobą i już nawet nie pamiętam czy był stres czy nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też pisałam ostatnio egzaminy. Polski był najłatwiejszy. Chociaż, ja jestem za matematyką to o wiele lepiej poszedł mi polski. Wyniki dopiero 17czerwca, ale się nie przejmuję. Najlepsze, że mamy to za sobą ;)
    Pozdrawiam :)
    Mój blog-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja egzaminy piszę dopiero za rok:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja pisałam testy rok temu. :D

    Zapraszam do mnie! Zaobserwuj, jeśli Ci się spodoba! :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<




    OdpowiedzUsuń
  12. Ja pisałam egzaminy trzy lata temu i bardzo się cieszę, że mam to dziadostwo za sobą. W tym roku też była charakterystyka - tak jak wtedy, gdy ja pisałam. O wiele bardziej wolę pisać maturę :P
    Pozdrawiam serdecznie :)
    Zapraszam na mojego bloga

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na szczęście egzaminy piszę za dwa lata ale to minie bardzo szybko, bo dopiero poszłam do gimnazjum a za chwilę będę drugoklasistką. Czytając ten wpis, już byłam zestresowana haha, nie strasz ;)
    Veenii

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja na szczęście szkołę i egzaminy mam już za sobą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja stresowałam się dzień przed egzaminami, ale kiedy wstałam w poniedziałek to w sumie miałam te testy gdzieś. Co będzie, to będzie, prawda? Z resztą, tego nie da się oblać, więc tym bardziej nie ma czym się martwić. Trochę już znam swoje wyniki i nie powiem, z rozszerzenia z angielskiego zadowolona nie jestem ani trochę, ale co mogę zrobić, jak już po wszystkim... ;D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja mialam w sumie gdzies egzaminy gimnazjalne wiedzialam ze nic mi nie dadza bo juz mialam miejsce w technikum bankowym :) Ale o tym moze kiedy indziej opowiem na moim blogu. Fajnie tak poczytac wasze perspektywy! Mimo wszystko nie macie sie czym martwic na pewno bedzie dobrze! :)

    Versjada

    OdpowiedzUsuń
  17. Podoba mi się Twoje podejście, nie warto tak się stresować uwagami nauczycieli na temat trudności jakiegokolwiek egzamiu, bo w ten sposób chcą nas tylko 'zmotywować' do nauki, a egzaminy gimnazjalne, jak sama przyznałaś, wcale nie są takie trudne i nie warto się na zapas przejmować ;)
    Ja od przyszłego tygodnia ruszam z pisaniem matury, jednak póki co moje nastawienie jest optymistycznie, mimo, że nie czuję się jeszcze całkowicie przygotowana ze wszystkich przedmiotów :)

    / www.HELLO-WONDERFUL.blogspot.com /

    OdpowiedzUsuń

♦ Nie wchodzę w linki, przy których pisze tylko ,,super post'', więc nie wysilaj się komentarzem.
♦ Nominacje do TAGów, LBA, posty gościnne itp. mile widziane(więcej w zakładce Contact/Cooperation)
♦ Kom/kom, obs/obs -->; trafiasz do spamu