To nie ma sensu...

Hej hej!
Dzisiaj mam dla Was post przemyśleniowy. Jeden z postów, w których zawarłam swoje przemyślenia, i który najbardziej mi się podobał to I'm 18. Chciałabym pisać więcej postów w takiej formie, ale to był chyba jedyny post z tej serii, w którym wiedziałam co chcę pisać, bo zazwyczaj kończy się tylko na temacie, ale nie wiem jak to wszystko ugryźć i ująć w słowa.  Chcę poruszyć dwa tematy, ale w głowie mam tylko po jednym zdaniu do każdego z nich. Chyba będę musiała zacząć planować posty w notatniku i pisać zagadnienia, które chciałabym poruszać. Może to ułatwiłoby mi sprawę? Robię tak w przypadku poważniejszych filmów na moim kanale, tak jak na przykład: Prawo jazdy I Formalności lub kolejnego filmu, który planuję nagrać, gdy już będę miała nowy sprzęt (niestety ten wymarzony nie jest dostępny w najbliższym Media Expert, a i tak muszę poczekać trochę, aż pozałatwiam kilka spraw) i zdam prawo jazdy (co jak się okazuje, nie jest takie proste). Za prawo jazdy, kolonie i aparat płacę sama, z czego aparat jest na ostatnim miejscu na liście, bo to mogę odłożyć. Następny termin egzaminu mam na 7 maja, ale podobno przepisy wchodzą później niż 4 czerwca, co nie znaczy, że mogę oblewać w nieskończoność. Na dokument czeka się około miesiąca, więc muszę się sprężyć, jeśli chcę jeździć na starych zasadach. Mam załatwione 4 godziny dodatkowe w innym ośrodku (jednak nie jeżdżenie ponad 5 tygodni autem po mieście robi swoje (ale to wszystko usłyszycie w filmie, który pojawi się po tym, jak odbiorą dyskietkę). Jeśli macie do tego jakieś pytania, m.in. dlaczego w innym ośrodku, na czym oblewałam, jak to wszystko przeżywałam- to pytajcie, a ja poruszę te kwestie w filmie albo w Q&A, jeśli będzie więcej pytań. Jednak z drugiej strony boję się nagrywać taki filmik, ze względu na hejt, który może się pojawić (chociaż spamerów zablokowałam).

Kończę z tym!

Padało prawie za każdym razem, gdy oblewałam egzamin. Pierwszy, drugi, trzeci i piąty raz oblałam na łuku. Za czwartym razem wymusiłam pierwszeństwo na pierwszym skrzyżowaniu po wyjeździe z WORDu, tzn. według instruktora za późno zaczęłam hamować. Mój kolega oblał za 6 bądź 7 razem, co nieco mnie demotywuje, ale pocieszam się tym, że ja robię coś, żeby sobie jakoś pomóc, tzn. wykupiłam dodatkowe jazdy. Zapomniałam Wam wspomnieć, że przed 4 razem miałam wykupione z moim instruktorem, ale w dzień egzaminu dostałam SMS, że jest chory i nie da rady. O tym, jak przebiegały jazdy, opowiem Wam w filmiku, bo za długo, żeby pisać.
To nie ma sensu!

Ile razy tak myśleliście, kiedy coś nie wychodziło Wam po raz kolejny? Może Wy też myśleliście, że szybko zdacie egzamin, a tu przychodzi złość i rozczarowanie? Może nie wyszła Wam kolejna próba zaliczenia jakiegoś przedmiotu? Może próbowaliście napisać list, wiersz, rozprawkę i to też Wam nie wyszło? Może kolejny raz próbujecie nauczyć się robić jakąś potrawę i dalej Wam nie wychodzi? Może wątpicie w swoje umiejętności, szukacie negatywów, tego co Wam nie wychodzi, zamiast skupić się na tym, co Wam wychodzi. 

To miało sens!

Pewnie każdy z nas tak powie, kiedy w końcu mu się uda. Doceni swoje próby, starania i całą tą walkę o swoje marzenia. Moim marzeniem zawsze było zostać kierowcą. Od wakacji liczyłam dni do stycznia. Kiedy ośrodek, gdzie miałam pierwotnie robić kurs (będę robiła tam jazdy dodatkowe) miał miejsce dopiero na marzec, znalazłam inny ośrodek, w którym od początku chciałam robić kurs i miał dobre opinie ( i dalej ma). Ale moją opinię poznacie, jak w końcu zdam. 

Mam nadzieję, że Wy, pomimo tego, że teraz może macie jakieś trudności ze zrobieniem, zaliczeniem czegoś, to w końcu będziecie mogli powiedzieć, że było warto!  

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)



Wspomnienia z osiemnastki

Hej hej!
Dzisiaj mam dla Was kilka zdjęć z mojej osiemnastki. Wszystko się udało, oprócz tego, że część gości zaczęła wyjeżdżać o 20:30, kiedy impreza dopiero się rozkręciła. Większość imprezy jest nagrane i jest dużo zdjęć. Niestety nie ma fragmentu, gdzie jest pokazany tort. Całego filmu będzie ponad półtorej godziny, nawet po skróceniu :) Zapraszam na mój Instagram po więcej zdjęć.


Tort przerósł moje oczekiwania. Myślałam, że będą dwa piętra z naklejonymi domkami (tak jak dół tortu na zdjęciu), a tutaj tort w kształcie domku! (co prawda mój brat uznał, że to meczet). Impreza się udała, goście byli zadowoleni. Ci co mogli, to się bawili. Były dedykacje dla dziadków, chrzestnych i rodziców, dodatkowo mój brat i przyjaciółki zadedykowali mi kilka piosenek. Moja ciocia zadedykowała swojemu mężowi rock and rolla'a, którego wywijał dwa lata temu na jej urodzinach. Na pewno imprezę będę wspominać ze wzruszeniem.






ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)

I'm 18!

Hej hej!


Mam osiemnaście lat!  

Mogę prowadzić samochód, pić alkohol, chociaż i tak większość to robi nawet przed ukończeniem szesnastego roku życia i.. i na tym kończy mi się lista rzeczy, które mogę robić. Dużo rzeczy można zacząć robić już po ukończeniu szesnastego roku życia. Zawsze byłam dojrzalsza od rówieśników: nie śmiałam się z Downa, nie bawiło mnie wyśmiewanie się z chorych czy niepełnosprawnych, a uwierzcie mi, że nawet w liceum ma to miejsce. Mogę jeszcze rzucić szkołę, ale czy to ma sens? Czy nie lepiej przemęczyć się jeszcze rok i mieć chociaż maturę? Przecież studia nie są obowiązkowe, można zrobić rok przerwy lub zrobić je w trybie zaocznym. Jeździć samochodem jako kierowca chciałam zawsze. Chciałam podróżować, jeździć na wycieczki. Od wakacji dwa tysiące siedemnaście odliczałam czas do momentu, aż mogłam zapisać się na kurs. Radość, oczekiwanie na egzamin i... płacz, gdy za pierwszym razem się nie udało, i jeszcze większa rozpacz, gdy za drugim razem się nie udało, zwątpienie i myśl, żeby do wszystko rzucić i zrezygnować z dalszych prób. Ale przecież to było moje marzenie. Po zdaniu prawa jazdy chciałam iść do pracy, rozwijać się. Za trzecim razem już był szok, ponieważ nie miałam problemów z jazdą prosto, a tu nie umiałam wyprostować i auto odbijało się to od prawej, to od lewej, aż w końcu przewróciłam prawy słupek. Za czwartym razem wyjechałam na miasto, ale po kilkudziesięciu metrach wymusiłam pierwszeństwo.

Mam osiemnaście lat!  

Ale to nie znaczy, że od dzisiaj jestem inna niż byłam wczoraj. Mój wygląd i zachowanie się nie zmieniło. To będzie się zmieniać wraz z kolejnymi miesiącami i latami, wraz ze zdobywaniem doświadczenia, poznawaniem nowych ludzi, pod wpływem zmian w życiu. Wiem co chcę robić i chociaż dotychczasowe życie pokazuje mi, że będzie trudno i będę wątpić w sens, wiem, że będzie warto. Czy inaczej reaguję na stres? Raczej nie. Chociaż kilka lat temu reakcja mojego organizmu na stres była fatalna, to teraz powoduje to paraliż i nieumiejętność racjonalnego myślenia. Czy potrafię rozróżnić sytuacje warte łez, od tych błahych? Nie, chociaż nad tym ćwiczę. Ale dalej nieudana próba powoduje u mnie łzy. Czy jestem bardziej wyrozumiała? Chyba nie. Zależy. Bo jeśli ktoś postrzega świat w kolorach czarnym lub białym, systemem zero-jedynkowym, ocenia wszystkich swoją miarą, patrzy tylko z jednej perspektywy, to nie mam wyrozumiałości i tolerancji. Czy inaczej reaguję na hejty i głupie komentarze? Nie. Może zmieni się to, kiedy inni widzowie zaczną reagować na te komentarze, kiedy będzie bardziej pozytywny odbiór. Czy przestałam zazdrościć? Nie, bardziej mnie to teraz motywuje do działania. Prostu przykład: Olfaktoria- zazdrość, że bez problemu wydaje kilka tysięcy na jedne zakupy. Ale potem do niej wróciłam- i jest jedną z moich ulubionych youtuberek i chcę chociaż trochę zbliżyć się do jej poziomu i stylu życia.


 Mam osiemnaście lat!  

Ale czy to oznacza, że przestanę robić rzeczy, które robiłam dotychczas? Oglądać niektóre bajki, szukać miłości na siłę, tęsknić za tym co było, wspominać stare czasy, marnować czas, stresować się błahostkami, gwiazdorzyć, zwracać na siebie uwagę? To nie mija jak za dotknięciem magicznej różdżki w dniu osiemnastych urodzin. To nie mija wraz ze zdmuchnięciem świeczki z cyfrą osiemnaście. To nie mija z dnia na dzień. To przechodzi z czasem, wraz ze zmianą środowiska, nabieraniem mądrości, poznawaniem nowych ludzi, odnajdywaniem nowego hobby.


 Mam osiemnaście lat! 


I pomimo tego, że dla wielu to już nie są wyjątkowe urodziny, tak samo lub podobnie świętują swoje szesnaste urodziny, dwudzieste czy dwudzieste pierwsze, to ja czuję, że moja osiemnastka jest wyjątkowa. Spotkanie w gronie najbliższych, zabawa, tańce. Pomimo tego, że zawsze czułam się dojrzalsza, starsza od rówieśników, będę te urodziny wspominać jak żadne inne i chcę się czuć wyjątkowo i chcę je wyjątkowo spędzić. 


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)

P.S. Zdjęcia i post były tworzone na tydzień przed imprezą, więc możliwe, że tiulowa spódnica ma jeszcze jedną warstwę. Zdjęcia z imprezy i filmik- już za niedługo!

Moja osiemnastka I Dekoracje

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z filmikiem z moimi dekoracjami na osiemnastkę. Zapomniałam Wam pokazać dwie pary balonów cyfr. Jedna para jest kupiona w chińskim markecie za 5zł i jest to rozmiar 40cm (zobaczycie w następnym poście), a druga para jest kupiona na Allegro.  Same balony kosztowały około 25 zł, jednak z przesyłką wyszło prawie 40 zł. One mają 102 cm wysokości, ale jak się prezentują zobaczycie na fotorelacji z osiemnastki i na krótkim video. Balony dmucha się poprzez rurkę, która dołączona jest do balonów (ale to prawdopodobnie pokażę Wam na video z przygotowań). 


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


 

5 typów organizatorów imprez

Hej hej!
Wracam do Was z serią, która pojawiała się w wakacje 2016 roku, kiedy to miała odbyć się impreza urodzinowa mojej cioci i myślałam nad różnymi kwestiami. Teraz inspiracją są historie opowiedziane przez moją ciocię, która bywa na imprezach i poznała już wiele typów organizatorów. Zapraszam Was na wcześniejsze posty z tej serii: 5 denerwujących sytuacji na imprezach, 5 gaf popełnianych przez organizatorów imprez, 5 denerwujących sytuacji na imprezach dotyczących młodzieży

1. Olewacz/nieogarnięty

Czyli typ, którego nie obchodzi czy obsługa ma co jeść, pić i czy czasem nie jest im za zimno czy za gorąco. Oni mają dostarczyć gościom jedzenie i picie, bo za to płacili organizatorzy. Jeśli szef kuchni widząc, że jedzenie (np. obiad) zostało na stole albo goście jeszcze jedzą, ponieważ doszło do opóźnienia, a zbliża się pora podania innego posiłku i szef kuchni proponuje by przełożyć godzinę kolejnego posiłku, i pyta o opinię organizatora, to słyszy a róbcie jak chcecie. Zero decyzji, zero ogarnięcia, zero zainteresowania, wszystko na głowie obsługi. 

2. Jedzenie jest dla gości, nie dla obsługi

Typ podobny do pierwszego- nie interesuje się czy obsługa ma co jeść i pić, ale co gorsza: wypomina im, jeśli po to sięgną. Moja mama, kiedy organizowała Komunię mojego brata i weszła do kuchni była świadkiem kiedy jedna z pań pomagających w kuchni, która doszła później, podczas jedzenia, kiedy moja mama weszła do kuchni, ze strachem stanęła od stołu. Moja mama (i babcia) należy do osób, które dbają o obsługę, dają kawałek tortu, przysłowiową  flaszkę, nie zabraniają poczęstowania się jedzeniem. Jednak zapewne ta Pani usłyszała coś na swój temat, kiedy na jakieś imprezie się poczęstowała i pewnie się bała, że znowu zostanie jej zwrócona uwaga. 

3. Troskliwy
Czyli przeciwieństwo dwóch poprzednich typów. Jest to osoba, która zapewnia obsłudze pożywienie, napoje, ogrzewanie jeśli jest za zimno, klimatyzację jeśli jest za ciepło. 

4. Oszczędny

Czyli typ osoby oszczędnej, która nie chce marnować pieniędzy na jedzenie, które zostanie. Więc lepiej zamówić tyle sztuk np. mięs, ile jest osób. A, że jakiś wujek weźmie sobie dwa kawałki mięsa, a przypadło na niego jedno i komuś brakło, to niech on się martwi. Niestety, ale jak w przypadku typu czwartego w 5 gaf..., po co robić imprezę, jak na każdym kroku szuka się oszczędności: jedzenie na styk, muzyka puszczana z laptopa lub telefonu. 

5. Gwiazda

Czyli typ piąty z 5 Gaf.... Organizator, który równocześnie jest jubilatem, zwraca na siebie uwagę, chce być w centrum, czasami za bardzo przesadza. Jeśli za długo musi być na uboczu, siedzieć za stołem, a nie brylować na parkiecie, zaczyna się denerwować. 

Jakimi typami  Wy lub Wasi rodzice jesteście? Spotkaliście się kiedyś z którymś z tych typów? 

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)

Moja osiemnastka I Tortowe Inspiracje

Hej hej!
Wracam do Was z serią o mojej osiemnastce (która już za dwa tygodnie!). Tym razem będzie o torcie, czyli o czymś, o czym nikt nie wspomina, a termin składania zamówienia to właśnie około dwa tygodnie. Moja rodzina podchodzi do tego, że tort się zje i strawi, więc nie ma sensu na niego wydawać majątku, a jak wiadomo, te wszystkie wypasione torty z różnymi motywami i dodatkami słono kosztują, w szczególności w dobrej cukierni, gdzie nawet zwykły tort na dwadzieścia osób kosztuje około setki, a ja gości mam czterdzieści. Jak wspominałam Wam wcześniej, moja sala będzie w kolorach: różowym, czarnym, szarym i srebrnym. W filmiku Dekoracje na moją osiemnastkę nie pokazałam Wam balonów cyfr. Pierwszą parę kupiłam w chińskim markecie za 2,5zł każda cyfra, w rozmiarze 40 cm, a drugą parę w cenie dwudziestu kilku złotych za parę, ale już mających metr długości albo metr dwadzieścia. Oba zestawy są w srebrnym kolorze.


Wracając do tematu tortu- chciałabym coś związanego z Grecją, ponieważ chciałabym mieć chociaż na zdjęciu jakąś pamiątkę i mieć coś wyjątkowego. Ale jak wiadomo, Grecja kojarzy się z kolorem niebieskim, więc nie będzie pasował do reszty kolorystyki. Ale, jako że (na razie) moim ulubionym miejscem w Grecji jest wyspa Skiathois, a tam domki mają czerwone dachy, więc już bliżej do kolorystyki imprezy, zaplanowałam sobie w głowie, że mój tort będzie zwykły, biały z narysowanymi/wyciętymi (nie wiem jak to wymyślą) domkami właśnie z tej wyspy. Zastanawiałam się również z białym tortem i motywem muzycznym lub zakupowym, logami luksusowych marek typu Louis Vuitton, Chanel, Prada. Jednak wszystko zostanie ustalone po poznaniu kosztów.  Smak zapewne będzie owocowy, nie chcę mega słodkiego tortu (zastanawiam się nad bezglutenową masą), ponieważ takiego nie lubię. Dla dzieci, które nie jedzą słodyczy chciałabym dodatkowe dwie babeczki z masy bezglutenowej. Oprócz tortu nie będzie żadnych innych ,,większych'' słodkości, czyli ciast lub ciasteczek, ponieważ tego zostaje bardzo dużo, a szybko się psuje. Wszystko zobaczycie w filmie z mojej osiemnastki, więc będziecie widzieć jak tort i wszystko inne prezentuje się ostatecznie i na żywo, dlatego zapraszam do subskrypcji mojego kanału.

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Nie stresuj się, skup się - tak łatwo jest dawać rady

Hej hej!
Dzisiaj mam dla Was post, trochę pocieszający, trochę mówiący o tym, co u mnie i jak poszła mi druga próba zdania prawa jazdy. Jak wiecie, pierwszą próbę zawaliłam na łuku, wjeżdżając tyłem do koperty. Wina była moja, to ja zrobiłam błąd i wiem co zrobiłam. Dlatego w niedzielę ćwiczyłam to z tatą. Dzisiaj znowu miałam fajnego egzaminatora. Kiedy w poczekalni chciałam mu dać dowód (którego o mały włos zapomniałabym w domu) uśmiechnął się i powiedział, że to załatwimy w samochodzie. Wskazał mi samochód, usiadłam po stronie pasażera, on zajechał na łuk, zaparkował do koperty, przedstawiłam się do kamery, on sprawdził mój pesel, przedstawił mi zadanie (wskazanie klaksonu i świateł awaryjnych), przygotowałam się do jazdy i.... przejechałam metr, a auto mi zgasło. Ja panika, że oblałam, a on do mnie ze spokojem, że mam jeszcze jedną szansę, że spokojnie, że mam się nie stresować; opuściłam ręczny (wcześniej zapomniałam o jego istnieniu) i pojechałam. Na zakręcie do przodu stresowałam się i miałam wrażenie, że prawym lusterkiem zahaczę o słupek. Wjechałam do koperty i... podjechałam dwa razy, z czego ten ostatni raz potrąciłam pachołek. Nie przewrócił się, ale prawdopodobnie zakołysał (miałam wrażenie, że jestem daleko od słupka), więc egzamin się zakończył. Kiedy egzaminator mi to wszystko tłumaczył, miałam łzy w oczach. Kiedy podpisywałam kartkę z wynikiem negatywny ręce mi się trzęsły i nie umiałam się podpisać. Chciałam jak najszybciej stamtąd uciec. Istnieje opinia, że osoby, które nie zdały na łuku, nie powinny mieć prawa jazdy. Powiem Wam tak: stres robi swoje, na jazdach łuk wychodził mi bardzo dobrze, ale miałam obok siebie instruktora, który mi pomagał, a szans miałam nieskończenie wiele. Miałam taki moment na egzaminie, że spuściłam nogę z gazu i miałam wrażenie, że auto za chwilę mi zgaśnie, więc lekko nacisnęłam pedał. W poczekalni rozmawiałam z dziewczyną, która również swój pierwszy egzamin oblała na łuku. Tak dla ciekawostki, znowu trafił mi się ten sam, na którym oblałam za pierwszym razem. Mam nadzieję, że następnym razem również trafi mi się miły egzaminator, a ja znając swoje błędy, skupię się bardziej i wyjadę na miasto.
Nie stresuj się, skup się, to tylko prawo jazdy. Tak łatwo jest to powiedzieć, ale jeśli się tego nie przeżyło lub ma się na tyle pieniędzy, że łatwą ręką wydaje się 140 zł za każdym nieudanym razem. W samej poczekalni panuje nerwowa atmosfera. Każdy zagląda przez okna, jak innym idzie na placu. Jak pisałam Wam tutaj, dużo osób szybko kończyło egzamin, jedna dziewczyna oblała na zakręcie, a osoby, które wyjechały na miasto, szybko wracały. Egzamin to jest loteria, zdanie za pierwszym razem to dla wielu jak trafienie szóstki w totka. Są osoby, które chwalą się, że to ich zasługa, a są takie, co szczerze mówią, że miały szczęście. Są osoby, które otwarcie mówią, że gdzieś popełniły błąd, a są takie, które zasłaniają się egzaminatorem, który się na nich uwziął. Nie przejmujcie się rodzicami, dziadkami, którzy porównują ich egzamin do Waszego. U nich egzamin polegał na przejechaniu kilku skrzyżowań w miejscowości, która niekoniecznie musiała być miastem, na drogach były po trzy, cztery auta, a nie tak jak teraz, że większe miasta mają WORD i nie w jednym domu jest tyle aut, ile kiedyś było na całej wsi. Jeśli zdam, to nagram Wam wszystko w jednym filmie, opowiem Wam, przed każdym egzaminem staram się nie stresować, ale atmosfera w poczekalni i nerwowe stukanie paznokciami czy dowodem o parapet udziela się każdemu. Planuję przed następnym egzaminem wziąć leki na uspokojenie, nie jakieś silne, ale ziołowe, ponieważ to wszystko przez stres.


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


"Cudowny chłopak"

Hej hej!
Dzisiaj mam dla Was kolejny post z recenzją filmu. Tym razem pada na jeden z filmów psychologicznych, bardziej znanych.  Osobiście lubię oglądać filmy z przesłaniem, które jest pokazane w luźnym stylu. Były momenty zabawne, ale również takie, które powinny dać do myślenia na temat traktowania ludzi, którzy wyglądają lub zachowują się inaczej niż my. 


Może zacznę od tego, że historia jest dosyć bliska mojemu sercu, bo jak gdzieś tam kiedyś Wam wspominałam, nie za bardzo mnie lubiano w podstawówce, miałam problemy z nawiązywaniem relacji ludzkich (teraz też nie jest idealnie, ale to nie jest post na ten temat). Zwiastun filmu przewinął mi się gdzieś parę razy i byłam ciekawa całości, więc ucieszyłam się, kiedy nasza szkoła zorganizowała nam wyjście na ten film. Część klasy była rozczarowana filmem, do chłopca mieli podobny stosunek, jak osoby pokazane w filmie. Jeśli chodzi o mnie, to film mnie wzruszył, nawet jeśli pojawiały się zabawne momenty, które głównie polegały na zabawnych odpowiedziach rodziców chłopca. Głównym wątkiem jest jednak choroba chłopca, który urodził się z deformacją twarzy, a liczne operacje pozostawiły blizny, które były głównym powodem tego, że ludzie dziwnie na niego patrzyli albo wręcz wyśmiewali. Historia pokazana jest z kilku perspektyw: chłopca, jego siostry, kolegi z klasy, przyjaciółki siostry. Złośliwi twierdzą, że brakowało jeszcze perspektywy psa. 
Historia opowiada o chłopcu, którego twarz pokryta jest bliznami, jego mama zrezygnowała z kariery, by zająć się synem, przez co odsunęła od siebie córkę, która starała się być idealna, żeby nie dodawać rodzicom problemów. Chłopiec do piątej klasy uczył się w domu, jednak przyszedł czas na to, by poszedł do gimnazjum. Film pokazuje fałszywość ludzi, ich interesowność, uleganie presji, ale również pokazuje prawdziwą przyjaźń, która ewoluuje i się zmienia. Film pokazuje siłę chłopca, jego determinację, odwagę i w pewnym stopniu jego dystans do siebie. Film jest według mnie warty obejrzenia, jedyne co mnie denerwowało, to polski dubbing, którego nie cierpię (wolę napisy i słyszeć autentyczne głosy aktorów). 

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)



Mój egzamin na prawo jazdy I UpDates

Hej hej!
Dzisiaj mam dla Was post o tym, jak to nie zdałam egzaminu na prawo jazdy za pierwszym podejściem oraz co z kanałem na Youtube. Egzamin teoretyczny i praktyczny miałam w czwartek o godzinie 9:40. Stresowałam się bardzo, ale teorię zdałam na siedemdziesiąt trzy punkty (jeden punkt do maksymalnej ilości). Stresować zaczęłam się coraz bardziej, kiedy musiałam przedstawić się do kamery. W części praktycznej miałam wskazać światła pozycyjne i sprawdzić działanie sygnału dźwiękowego. Ta część poszła mi bardzo dobrze. Później miałam pięć minut na przygotowanie się do jazdy, co też zrobiłam dosyć poprawnie (miałam lekki problem z lusterkami, ponieważ trzeba ustawić je tak, żeby dobrze przejechać łuk, czyli widzieć w jakimś stopniu linie oraz dobrze jeździć po mieście, czyli widzieć samochody za sobą, a ja w stresie miałam z tym problem, chociaż na kursie szło mi to dobrze). Łuk do przodu zrobiłam w miarę dobrze (po zatrzymaniu się w kopercie podjechałam bliżej, ale to nie było uznane jako błąd). Do tyłu, zakręt przejechałam dobrze, ale błąd zrobiłam po wjechaniu do koperty, ponieważ jechałam trochę za szybko i jak popatrzyłam do przedniej szyby, gdzie mam pachołek wyznaczający początek koperty, uderzyłam w tylni pachołek i jak się zatrzymałam, to jego już nie było widać we wstecznym lusterku (potrącenie pachołka przekreśla możliwość ponownego podejścia do zadania, które jest możliwe po przejechaniu przez linię). Wina jest moja, nie jest to kwestia egzaminator mnie oblał, tylko mojego nie dopatrzenia, stresu i chęci zrobienia tego zadania szybko. Ogólnie u mnie w klasie jest jedna osoba, która zdała za pierwszym (ale sama mówi, że jest to kwestia szczęścia, poza tym zdawała w innym WORDzie), a kolega miał cztery podejścia, ale nie wiem jak zakończyło się to ostatnie (ten sam WORD co ja). Następne podejście mam w środę o 8:50, jutro planuję poćwiczyć łuk na placu, który jest do tego przeznaczony i mam nadzieję,  że uda mi się wyjechać na miasto. Wiem, że mój instruktor przygotowywał mnie bardzo dobrze, tej części najmniej się boję. Wiem, że będę musiała się skupić. Pierwszy egzaminator był, jak na swoją profesjonalność, bardzo miły, nie krzyczał, powiedział, że bardzo mu przykro, ale egzamin ma wynik negatywny. Wchodząc do poczekalni, gdzie czekali na mnie rodzice (chcieli jechać na zakupy, kiedy wyszłam z teorii, ale uprosiłam ich, żeby poczekali chociaż do momentu aż wyjadę na miasto) rozpłakałam się. Ogólnie chyba tylko dwie osoby z tych, które wyszły na plac przede mną wyjechało na miasto. Jedna dziewczyna w ogóle nie wyjechała z zakrętu na łuku, a moi rodzice uznali, że było widać, że nie panuje nad samochodem. Jeśli chodzi o mnie, to ja czuję się pewnie za kółkiem i umiem zapanować (wiem, że może przewrócenie słupka tego nie pokazuje, ale mam jakieś nieodparte wrażenie, że jak jadę wolno, to auto za chwilę mi się zatrzyma). Moja przerwa od jazd i egzaminu wynosiła tydzień, również tydzień wynosi różnica między pierwszym podejściem i drugim. 
Co do Youtube. W maju planuję wybrać się do sklepu z elektroniką (mam nadzieję, że do tego czasu wyrobię się ze zdaniem prawa jazdy) i kupić jakiś porządny aparat. Mam kilka modeli upatrzonych, zaglądam do opisów youtuberów, jakiego sprzętu oni używają. Na pewno nie będzie to lustrzanka, ponieważ chcę używać tego aparatu zarówno do vlogów, jak i do filmów statycznych, więc musi on być lekki. Chcę również kupić jakiś porządny telefon. Mam nadzieję, że do tego czasu wytrzymacie jakość tych kilku filmów.



ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Dorosłość

Hej hej!
Cztery tygodnie. Za cztery tygodnie będę miała te magiczne osiemnaście lat. Pamiętam, jak byłam mała i raczkowałam koło szafy (mam zdjęcie to potwierdzające), jak urodził się mój brat, jak miałam zakończenie przedszkola, poszłam do szkoły, jak szłam w wakacje przed czwartą klasą patrzeć na drzwi szkoły na skład klas, sytuacje wyzywania, pójście do gimnazjum, kolonie, wycieczki klasowe, przyjaźnie, pierwsze ,,miłości''. I sinusoida relacji z kuzynką. Bardzo długo szła ona w dół. Tylko dlatego, żeby dostrzegłyśmy co robimy i jak zazdrość i inny styl życia niszczy naszą relację. Wczoraj, na urodzinach naszej cioci, zaczęłyśmy normalnie gadać. Trochę wypiłyśmy i od razu zaczęłyśmy ,,pić sobie z dziubków'' i oboje doszłyśmy do wniosku, że musimy starać się naprawiać nasz kontakt. Przegadałyśmy wiele tematów, w poniedziałek wielkanocny wybieramy się do naszej babci w odwiedziny, a ja po zdaniu prawa jazdy i nabraniu wprawy w jeżdżeniu wybieram się w odwiedziny do niej do Krakowa, jeśli zostanie tam na weekend.  



Dorosłość- niby wiek, przyzwolenia, możliwości. Ale też stan ducha. Inna perspektywa na różne sprawy, inne wartości, docenianie różnych rzeczy. Zaczynasz dostrzegać ludzi wokół, doceniać ich obecność, zmieniasz swój stosunek do nich. Zaczynasz myśleć poważniej, o przyszłości, o tym, co cię czeka za dzień, miesiąc, rok. Twój system wartości zmienia się z drogich ubrań na rodzinę. Zaczynasz dostrzegać, co jest warte tego, żeby się tym przejmować, a co nie. Człowiek od dziecka czeka na różne ważne wydarzenia: narodziny rodzeństwa, pójście do przedszkola, szkoły; pierwszy rower, pierwsza komunia, pójście do gimnazjum, liceum, pierwsze związki, pierwsza praca, prawo jazdy, pierwszy alkohol, papieros, zaręczyny, ślub, studia, narodziny dzieci; 16 lat- możesz iść do dorywczej pracy, 18 lat- możesz zdać prawo jazdy, kupić alkohol, 21 lat też jest dosyć ważne i pięćdziesiątka. Mało kto inne pełne urodziny obchodzi, jak właśnie pięćdziesiąte. Czekasz na dorosłość, by móc się wyprowadzić, uniezależnić się od rodziców. Pomimo chwili upojenia niezależnością przychodzi tęsknota, zaczynasz doceniać dom, rodzinę, ludzi. Wcześniej kogoś nie doceniałeś, nie do końca lubiłeś, unikałeś kontaktu, a teraz pocieszasz, gdy po alkoholu rozpłacze się na wspomnienie o zmarłym dziadku i mówisz o planowanej wizycie. 


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)




Ambicja- ciężki orzech do zgryzienia

Hej hej!
Dzisiaj, po kilku luźnych postach, między innymi o kosmetykach, filmach i mojej osiemnastce, przychodzę do was z tematem psychologicznym, który ma dać trochę do myślenia. Inspiracją jest post Izy Kozłowskiej  Dar czy przekleństwo ?   na temat wrażliwości.  Jako, że Iza wyczerpała temat, to ja postanowiłam, że napiszę o drugiej cesze charakteru, która może sprawiać problem i być ciężkim orzechem do zgryzienia. Długo i często zastanawiałam się czy ja naprawdę jestem ambitna. Dlaczego? Ponieważ osoba ambitna dąży do celu, a ja no cóż... Jak to określali nauczyciele na wcześniejszych szczeblach edukacji: zdolna, ale leniwa. W liceum nauczyciele motywują do nauki tylko wtedy, gdy jest naprawdę źle i trudno jest o pozytywną ocenę na półrocze. Osobom ambitnym i leniwym jest cholernie ciężko. O ile wraz z wiekiem i wraz ze zbliżaniem się maja dwa tysiące dziewiętnastego roku moja leniwość jest pokonywana, to podstawówka i gimnazjum były okresem, gdzie praktycznie się nie uczyłam. Żeby zdobyć czwórkę, a nawet piątkę wystarczyła mi wiedza zapamiętana z lekcji, więc tutaj jest duża zasługa nauczycieli. Teraz w liceum jest to praktycznie niemożliwe, w szczególności na takich przedmiotach jak biologia i historia. Na biologii ciągle notujemy,  a funkcja zapamiętywania w mózgu jest wyłączona, żeby się nie zgubić. Chociaż drugie półrocze zaczęło się dobrze z tych przedmiotów, w których pod koniec pierwszego półrocza było źle. Z matematyką się uspokoiło, na biologii są prostsze tematy. Podobno w trzeciej klasie, na biologii zostanie zastosowany podział na tych, co piszą maturę i na tych co nie piszą matury z tego przedmiotu.
 A M B I C J A - cecha, która może prowadzić do załamania psychicznego, zaniżenia poczucia wartości, powstania poczucia beznadziejności. Oczekujesz sukcesu, starasz się, a to nie odnosi skutku. Przykład? Cała moja działalność internetowa. Niejedni w pół roku odnoszą tyle, ile ja w trzy lata w blogosferze albo w kilka tygodni tyle, ile ja na youtube. Nie muszą (bezskutecznie) prosić się o obserwowania na instagramie czy snapchacie bądź zadawanie pytań w komentarzach. Chcesz osiągnąć sukces, ale życie pokazuje Ci, że ono nie da ci szansy. Podchodzisz do czegoś optymistycznie, ale szybko zostajesz sprowadzona na ziemię. Myślisz, że zyskasz odbiorców, przychylnych sobie ludzi, a pojawia się hejt, odstajesz od innych, nie dorastasz im do pięt. Jesteś daleko w tyle....
Chcesz studiować, ale nie możesz, bo twoich rodziców nie stać, żeby utrzymywać cię w innym mieście, a ciebie przeraża wizja i nie wyobrażasz sobie siebie pracującego i studiującego, prawdopodobnie bez wolnych weekendów, by mieć więcej pieniędzy i pewność, że starczy oraz dojeżdżającego kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę. 
Chcesz mieć czerwony pasek na świadectwie, ale jest poziom, którego nie przeskoczysz.
 Chcesz osiągnąć tysiące subsrybcji na youtube, ale nie masz drogiego sprzętu jak inni, więc twój kanał nie jest ciekawy dla innych. 
Chcesz mieć rzeszę obserwatorów na instagramie, ale pokazujesz tam, to co chcesz, nie zawsze idealne i nie zawsze pasujące do siebie. Jest tam wszystko. Nie tylko ty, moda i makijaż.  
Chcesz, żeby o tobie mówili, ale niczym się nie wyróżniasz.


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)