Spokojne miasteczko wcale nie jest takie, jakie sobie wyobrażała- ''Co z ciebie za matka?''

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, którą wypożyczyłam z naszej biblioteki szkolnej. Szczerze Wam powiem, że w zeszłym roku przeczytałam większość zadanych nam lektur, a w tym- żadnej nie wypożyczyłam. Przynajmniej na razie. Zdecydowałam się na cztery książki, z czego jedną już przeczytałam. Co z ciebie za matka? to pierwsza powieść angielskiej pisarki Pauli Daly. Jest ona inspirowana historią Brendy Slaby, która zapominając, że ma dziecko w samochodzie, poszła do pracy, czym przyczyniła się do śmierci dziecka.

Historia pokazana jest z dwóch perspektyw: Lisy Kallisto i sierżant Joanne Aspinnal. Do tego dochodzą przemyślenia tajemniczego Charlesa. Koniec historii nie wydaje się taki oczywisty. Pomimo tego, że książka pisana jest tak, że można znaleźć dwóch winnych, prawda okazuje się być zupełnie inna. Jeśli chodzi o sam styl pisania- jest parę błędów, które mogą wynikać z tłumaczenia lub błędów autorki. Książkę czyta się szybko, jest wciągająca. Osobiście wolę takie historie, gdzie zakończenie jest zaskoczeniem, a nie czymś oczywistym od pierwszych stron. Moja ocena to 8/10.
Zapraszam Was do obserwowania mojego instagrama. Jeśli wcześniej nie działał Wam link, spróbujcie teraz- naprawiłam to.

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)



Info dotyczące Social Mediów

Hej hej!
Dzisiaj mam dla Was trochę informacji i chcę z Wami przegadać jedną sprawę, a że nie ma Was na moich innych Social Mediach, to niestety blog musi być również naszym kanałem informacyjnym. Jeśli to, co mam Wam do przekazania Was nie obchodzi, to nie czytajcie tego posta, bo nie chcę dodatkowo denerwować się komentarzami w stylu super post / świetny post / dobrze napisane. Post kieruję głównie do osób zainteresowanych moim blogiem i działaniem w internecie. Proszę, żeby każdy z Was zostawił mi informację zwrotną czy jest czymś takim zainteresowany, czy nie i mam sobie darować. Od dwóch postów proszę Was o napisanie czy chcecie filmik, gdzie Wy będziecie decydować co robię. Dość dawno pod moimi postami macie linki do różnych social mediów: snapchata, instagrama czy kanału na Youtube. Nie musicie ich kopiować i wklejać, wystarczy w nie kliknąć, żeby do nich przejść. Skorzystał ktoś z tej opcji? Specjalnie dla Was założyłam nowy Instagram, żeby mieć z Wami kontakt, móc pytać o różne rzeczy, robić live, a nie chcę robić tego na prywatnym koncie. Na snapchacie, który kiedyś prowadziłam, oglądało mnie może z pięć osób (?). Każdy bloger czy youtuber chce się rozwijać, mieć kontakt z obserwatorami. Jednak musi być obustronna aktywność, zarówno ze strony blogera, jak i obserwatora. Nie bez powodu rodzina mówi, że nikt mojego bloga nie czyta. Dwoję się i troję, żebyście mogli coś ciekawego przeczytać. Wybaczcie za taki post, ale jestem wkurzona po rozmowie z jedną koleżanką.
Jednak jest tak, że takie drobne rzeczy, dla innych błahe potrafią zniżyć poczucie wartości. Nie chcą mnie obserwować na innych social mediach- nie lubią mnie, nie interesuje ich moja działalność. Chciałabym wiedzieć, dlaczego Was nie interesują moje inne Social Media i czy mam je dalej prowadzić.

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Jak przestałam zaglądać ludziom do portfela?

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem inspirowanym komentarzami pod ostatnim filmikiem Andziaks. Zazwyczaj komentarze dotyczyły cen produktów, które Andziaks kupiła i jak możecie się domyślić, widzowie zarzucali jej to, że utrzymywana jest przez rodziców, kupuje drogie rzeczy, okłamuje widzów mówiąc, że utrzymuje się tylko z youtube. Zresztą nie tylko ją i innych youtuberów spotyka taki hejt. Po wypadku na Zofiówce, pojawił się hejt na górników, a nie dawno nawet na ratowników górniczych również ze strony górników. Ludzie, w szczególności Ci na wsi lub z większych miast, którzy mają mniej uwielbiają komentować ile kto zarabia, w jaki sposób i  na co wydaje pieniądze. Jeszcze w gimnazjum mogłam powiedzieć o sobie, że zazdrościłam wielu ludziom (nawet tym z najbliższego otoczenia). Czego? Nazwijmy to spraw aktualnych dla mnie. Szybkiego zdania prawa jazdy, samochodu kupionego zaraz po otrzymaniu dokumentu, możliwości jeżdżenia nie tylko do sklepu czy do kościoła, możliwości wyprowadzki na studia, gdzie jedyną troską jest nauka, a nie to, za co się za nie zapłaci, kupna auta z salonu. Jednak w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że przecież co się odwlecze, to nie uciecze. Co prawda, pewnych rzeczy nie przeskoczę. Moi rodzice nagle nie zaczną zarabiać tyle, żebym spokojnie mogła wyprowadzić się do innego miasta na studia czy żeby mogli kupić mi pierwszy samochód. Ale przecież na studia mogę zarobić sama. Na pierwszy samochód mogę zarobić sama. Na samochód z salonu też mogę zarobić. Mogę osiągnąć to, co mają inni. Tylko później. Mogę umożliwić moim dzieciom lepszy start w życie, a sama go nie mieć. Poza tym lepiej smakuje to, do czego doszliśmy sami, a nie dostaliśmy w prezencie od losu.Czy jestem w stanie dokładnie wskazać moment, w którym przestałam być zazdrosna? Nie. Bo ta zazdrość pozostała. Ale nie jest ona taka jak kiedyś, że nie utrzymywałam kontaktu z osobami, którym zazdrościłam. Teraz jest to zazdrość motywująca. Nie oceniam negatywnie osób, które mają się lepiej, ale staram się dążyć do momentu, w którym będę mogła pozwolić sobie na to, co oni, chociaż w niewielkim stopniu, bo pamiętajmy, że nie możemy być zbyt zachłanni. W poście Dorosłość opisałam Wam moją relację z kuzynką, którą niszczyła zazdrość, którą budowało podejście głównie naszych mam. Niestety nic z naszych planów, o których możecie czytać na wstępnie nie wypaliło, ale jednak relacje są lepsze. Prawdopodobnie obie musiałyśmy dorosnąć i nabyć doświadczeń, które pokazały nam, że rodzina jest ważna i pomogły nam stopniowo naprawiać nasze relacje. Więc, podsumowując post i bezpośrednio odpowiadając na pytanie zawarte w tytule (bo czytając niektóre komentarze dochodzę do wniosku, że niektórzy nie rozumieją o czym piszę). Dorosłam. I to sprawiło, że uwierzyłam w to, że moje życie może w przyszłości wyglądać tak jak chcę. Dotarło do mnie, że nasze życie do końca nie będzie wyglądać tak jak obecnie. Uświadomiłam sobie, że jest szansa na zmianę.

P.S.
Chcecie filmik na Youtube, gdzie decydujecie w ankietach na instagramie, co mam robić?
Zaobserwujcie Instagrama, żebyście mogli wziąć udział!
ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Sto subskrypcji!

Hej hej!
Pamiętacie jak jakiś czas temu (dokładnie to półtora roku temu, haha) dziękowałam Wam za sto obserwacji? Jeśli nie, to zapraszam Was tutaj, ale uprzedzam, że post jest z tych nieskładnych, pisanych w emocjach, bez jakiejkolwiek kolejności czy zasady. Powoli ogarniam szkołę, więc może nie będzie tak źle. Siódmego czerwca mam kolejny egzamin na prawko i mam nadzieję, że jednak w końcu się uda. Pamiętajcie, że dalej tutaj i tutaj zbieram Wasze historie związane z prawem jazdy. Ale znowu schodzę na inne tematy. Chciałabym Wam podziękować za sto subskrypcji na moim kanale! Nie wiem, ile z Was obserwuje mnie również na Youtube, ale mam nadzieję, że znajdzie się chociaż jedna osoba (piszcie, kto z Was śledzi mnie również na kanale) 


Sto subskrypcji!
Liczba z której cieszę się tak samo bardzo, jak z dwójki z matmy czy z biologii (tak, to jest ten etap w edukacji, gdzie dwa to wymarzona ocena). Liczba, która podnosi na duchu, dodaje motywacji, daje bardzo dużo radości. Reakcji Wam nie nagrałam, ponieważ liczbę tę zauważyłam w autobusie, a pomimo tego, że było mało ludzi, to nie wypadałoby piszczeć. Jakość nie zawsze była dobra, na początku była fatalna. Teraz też nie jest najlepsza, ale jednak progres jest. Nowy sprzęt, więcej możliwości. Muszę jeszcze się z nim dotrzeć, popracować na nim, poustawiać wszystko, żeby było jak najlepiej.  Przy tym, jak nagrywam, czym nagrywam, sto osób to naprawdę dużo. Aktywność też jest lepsza, jest więcej łapek w górę, chcecie oglądać. Filmiki, które mają beznadziejną jakość, mają kilka tysięcy odsłon ze względu na tematykę. Dziękuję. Dziękuję tym, którzy są razem ze mną, trzymają kciuki, nie hejtują, ale piszą miłe komentarze. Dziękuję za to, że jesteście. 

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Film z waszym udziałem!

Hej hej!
Pomysł na post wpadł mi do głowy dosłownie przed chwilą. Dlatego piszę go z komórki i ułożenie może być nie takie jak zawsze. Ale przechodząc do meritum: chciałabym poznać  wasze kursowe i egzaminacyjne historie. Jakich mieliście instruktorów, egzaminatorów, czy czuliście się przygotowani, czy oblewaliście z waszej winy czy po prostu, bo  ''egzaminator się uwziął''. Podawajcie również, w których WORDach zdawaliście.
Buziaki 😘 

Q&A I DailyVlog

Hej hej!
Jutro mam egzamin i jestem zadowalająco w dobrym humorze (chyba kilka godzin na świeżym powietrzu mi pomogło) oraz jestem optymistycznie do wszystkiego nastawiona. Czytam również Wasze mini-historie z instruktorami i mam lekki niedosyt. Chciałabym nazbierać więcej sytuacji, ale tych negatywnych. Chciałabym również zrobić Q&A na ten temat lub ogólnie na temat mojego prawa jazdy. Dlatego chciałabym Was prosić, żebyście opisywali swoje przejścia z instruktorami i zadawali pytania. Mogą być mniej lub bardziej szczegółowe, mniej lub bardziej wyszukane. Byle by jakieś były. Piszcie również kwestie, które mam poruszyć w filmiku na temat prawa jazdy. A na razie zapraszam Was na nowego Daily Vloga. P.S. Brakuje tylko jednej osoby do 100 subskrypcji!
UpDate: 
Po nieudanym poniedziałku i czwartku, postanowiłam, że robię sobie trochę przerwy od tematu egzaminów na prawo jazdy. Jeśli będę czuła się gotowa psychicznie (bo merytorycznie wszystko mi wychodziło na jazdach), to podejmę kolejną próbę. Niestety cała ta sytuacja jest demotywująca i denerwująca i zastanawiam się, czy podobnie nie będzie z maturą czy z dostaniem się na studia.  Stres związany z egzaminami wpłynął na moje zdrowie i samopoczucie, więc taki odpoczynek jest mi potrzebny, żeby nie pogorszyć sytuacji. Jednak z drugiej strony wolałabym mieć to wszystko za sobą i czekać aż wydadzą mi blankiet. O wszystkim mówię Wam pod koniec filmiku, który znajdziecie poniżej.


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Przegląd strony ToSave.com

Hej hej!
Zgłosiła się do mnie firma ToSave z propozycją współpracy. Jest to chińska strona, z rzeczami, które możecie również znaleźć m.in. na Wish'u. W pierwszym mailu, który dostałam było wspomniane o tym, że mam zrobić przegląd rzeczy z ich strony. Jako, że nie słyszałam nigdy o tej stronce, wpisałam ją w Google. Znalazłam filmik na kanale Lavendova, a później również u Cookie Mint i u zagranicznych youtuberów. Pomimo tego, że bardzo się ucieszyłam, że ktoś docenił moją pracę, to jednak nie dałam ponieść się emocjom i napisałam wiadomość do Lavendovej, jak ocenia tą firmę. Dowiedziałam się, że za podaną kwotę wybiera się kilka rzeczy do zrecenzowania. Jest to jednorazowo, jednak firma może chcieć kontynuować współpracę. W moim przypadku poprosili oni o przegląd rzeczy na ich stronie. Wybrałam kilka rzeczy z każdej kategorii, które najbardziej mi się podobają. A możecie znaleźć tam:

- ubrania, stroje kąpielowe

http://www.tosave.com/p/Women-Sleeveless-Floral-Short-Playsuit-Summer-Casual-Beach-Mini-Jumpsuit-Rompers-194434.html    
klik                                                    klik               
   
- biżuterię i zegarki

           
klik                                                               klik

- buty i torby

klik                                                   klik

 - akcesoria do telefonów

- rzeczy do makijażu, włosów, paznokci, tatuaże
klik                                                       klik

- akcesoria do komputerów 
- rzeczy związane ze ślubem

klik                                              klik

- dodatki do domu i ogrodu
- lampki i inne dodatki świetlne 
- rzeczy do samochodów i motocykli

Jeśli chodzi o trzy ostatnie rodzaje, w których nie wkleiłam zdjęć, to możecie znaleźć tam, m.in. lampki ogrodowe, lampy do samochodów, świeczki, ramki na zdjęcia czy albumy.
Update: Widzę, że post dalej cieszy się dużym zainteresowaniem. Dlatego informuję was, że kontakt z firmą urwał się zaraz po tym poście. Wysłałam im linka i pytanie o dalsze warunki i od prawie 2 tygodni nie dostałam żadnej odpowiedzi.


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Sygnały świadczące o tym, że trafiłeś na złego instruktora

Hej hej!
Dzisiaj mam dla Was post, który jest wstępem i uzupełnieniem filmu o prawie jazdy (7 maja mam egzamin, więc trzymajcie kciuki, żebym zdała i filmik się pojawił), w którym powiem Wam historię moich jazd, niezdanych egzaminów, jazd dodatkowych w innym ośrodku oraz odpowiem na pytania, które być może będziecie mieli. Jeśli macie, to możecie je zadawać pod tym postem. Chciałam jeszcze wspomnieć, że na Daily Dose of Beauty napisałam post z radami dla kursantów i właśnie tam wspominam o zmianie instruktora. Teraz przedstawię Wam kilka rzeczy, które świadczą o tym, że trafiliście na złego instruktora i najlepiej jak najszybciej go zmienić. Będzie lekkie porównanie moich dwóch instruktorów.

1. Olewa Cię
Mój instruktor przez 98% jazd siedział w telefonie. Albo prywatnym albo służbowym. Ciągle w samochodzie było słychać durną muzyczkę przychodzącego SMSa. Może na pierwszych jazdach reagował, ale później, gdy ja czułam się pewniej, gdy szło mi coraz lepiej, gdy znałam większość miasta, większość czasu spędzał w telefonie. Jak rozmawiałam z kolegą z klasy, byłam szczęśliwa, jakie to on (instruktor) ma do mnie zaufanie, że tak pozwala sobie na siedzenie w telefonie. To właśnie koleżanka, która siedziała obok, zwróciła mi uwagę, że przecież to nie jest dobre. Nawet nie chodzi o to, że jakby coś nagłego na drodze się stało, to on by nie zareagował i miałby problemy. Pewnie kątem oka by zobaczył i zareagował, bo czasami zerkał na drogę, ale czasami za późno mi mówił gdzie mam skręcić i ja nie mogłam spokojnie się przygotować, czyli zredukować biegi właściwie i potem ze stresu robiłam to za szybko i szarpało mi autem, ale co ja poradzę, że w innym przypadku musiałabym przejechać skrzyżowanie na trójce, o co miałby pretensje.


2. Nie zabiera Cię we wszystkie miejsca / za mało poświęca czasu na manewry

Będąc na pierwszych moich dodatkowych jazdach, zauważyłam, że nie skręcałam na kolizyjnym skrzyżowaniu, na którym bardzo często dochodzi do wypadków, ponieważ jest linia bezwarunkowego zatrzymania i przerywana oddzielająca pasy ruchu. I skręcając, nie zatrzymujemy się na linii zatrzymania, ale właśnie na środku skrzyżowania. Również tylko parę razy przejeżdżałam przez parking koło WORDu (a przecież jakoś musiałam stamtąd wyjechać, czego nie ułatwiają autobusy. Jeśli chodzi o manewry to łuk, parkowanie robiłam parę razy tylko, myślę, że max 5 jazd po kilka, kilkanaście minut na to poświęciliśmy. Egzamin wewnętrzny wyglądał, tak, że raz zrobiłam łuk, wyjechałam z placu (który tak by the way jest koło WORDu), pojechałam w prawo, ominęłam jedno skrzyżowanie, zawróciłam na następnym, pojechałam do domu. Zero parkowania, zero zawracania na trzy lub z wykorzystaniem infrastruktury drogowej, zero zatrzymania się w wyznaczonym miejscu, zero ruszania pod górkę z ręcznego. Jakby tak wyglądał mój egzamin państwowy, to zdałabym za czwartym (oblałam 3 razy na łuku, więc to pomińmy). 

3. Nie reaguje, gdy przekraczasz prędkość

Jest kilka miejsc, gdzie jest mało domów, więc kierowcy pozwalają sobie na jazdę z trochę niższą prędkością niż wynosi ta poza terenem zabudowanym. Ja jedną z tych dróg (która, jak dowiedziałam się na jazdach dodatkowych, bo znak jest już przy wjeździe na miasto) jechałam 70-80km/h, a to jest teren zabudowany! Instruktor nic nie reagował, raz wypowiedział zdanie, w którym przyzwolił mi na jazdę z prędkością 70km/h. Na jazdach dodatkowych, już dobijając do 60km/h została mi zwrócona uwaga. 

4. Tłumaczy zadanie dopiero gdy zrobisz je źle

Ja miałam tak przy zawracaniu na skrzyżowaniu, gdzie pasy ruchu były oddzielone wysepką. Ja normalnie okrążyłam wysepkę, tak jak rondo, a ten, że tak się nie robi i kazał mi podjechał jeszcze raz i okazało się, że wjeżdża się na pas, którym mogłabym jechać w lewo (z perspektywy pozycji w której byłam) i tak poczekać aż auta przejadą, a potem znowu skręcić w lewo (w drogę, z której przyjechałam). 

5. Nie czujesz się komfortowo w jego obecności

 Jeśli czujesz, że instruktor za bardzo się spoufala, wypytuje o życie prywatne, czujesz, że zaciera granicę instruktor-kursant, reaguj. 



ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)



Wspomnienia z osiemnastki

Hej hej!
Dzisiaj mam dla Was kilka zdjęć z mojej osiemnastki. Wszystko się udało, oprócz tego, że część gości zaczęła wyjeżdżać o 20:30, kiedy impreza dopiero się rozkręciła. Większość imprezy jest nagrane i jest dużo zdjęć. Niestety nie ma fragmentu, gdzie jest pokazany tort. Całego filmu będzie ponad półtorej godziny, nawet po skróceniu :) Zapraszam na mój Instagram po więcej zdjęć.


Tort przerósł moje oczekiwania. Myślałam, że będą dwa piętra z naklejonymi domkami (tak jak dół tortu na zdjęciu), a tutaj tort w kształcie domku! (co prawda mój brat uznał, że to meczet). Impreza się udała, goście byli zadowoleni. Ci co mogli, to się bawili. Były dedykacje dla dziadków, chrzestnych i rodziców, dodatkowo mój brat i przyjaciółki zadedykowali mi kilka piosenek. Moja ciocia zadedykowała swojemu mężowi rock and rolla'a, którego wywijał dwa lata temu na jej urodzinach. Na pewno imprezę będę wspominać ze wzruszeniem.






ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)

I'm 18!

Hej hej!


Mam osiemnaście lat!  

Mogę prowadzić samochód, pić alkohol, chociaż i tak większość to robi nawet przed ukończeniem szesnastego roku życia i.. i na tym kończy mi się lista rzeczy, które mogę robić. Dużo rzeczy można zacząć robić już po ukończeniu szesnastego roku życia. Zawsze byłam dojrzalsza od rówieśników: nie śmiałam się z Downa, nie bawiło mnie wyśmiewanie się z chorych czy niepełnosprawnych, a uwierzcie mi, że nawet w liceum ma to miejsce. Mogę jeszcze rzucić szkołę, ale czy to ma sens? Czy nie lepiej przemęczyć się jeszcze rok i mieć chociaż maturę? Przecież studia nie są obowiązkowe, można zrobić rok przerwy lub zrobić je w trybie zaocznym. Jeździć samochodem jako kierowca chciałam zawsze. Chciałam podróżować, jeździć na wycieczki. Od wakacji dwa tysiące siedemnaście odliczałam czas do momentu, aż mogłam zapisać się na kurs. Radość, oczekiwanie na egzamin i... płacz, gdy za pierwszym razem się nie udało, i jeszcze większa rozpacz, gdy za drugim razem się nie udało, zwątpienie i myśl, żeby do wszystko rzucić i zrezygnować z dalszych prób. Ale przecież to było moje marzenie. Po zdaniu prawa jazdy chciałam iść do pracy, rozwijać się. Za trzecim razem już był szok, ponieważ nie miałam problemów z jazdą prosto, a tu nie umiałam wyprostować i auto odbijało się to od prawej, to od lewej, aż w końcu przewróciłam prawy słupek. Za czwartym razem wyjechałam na miasto, ale po kilkudziesięciu metrach wymusiłam pierwszeństwo.

Mam osiemnaście lat!  

Ale to nie znaczy, że od dzisiaj jestem inna niż byłam wczoraj. Mój wygląd i zachowanie się nie zmieniło. To będzie się zmieniać wraz z kolejnymi miesiącami i latami, wraz ze zdobywaniem doświadczenia, poznawaniem nowych ludzi, pod wpływem zmian w życiu. Wiem co chcę robić i chociaż dotychczasowe życie pokazuje mi, że będzie trudno i będę wątpić w sens, wiem, że będzie warto. Czy inaczej reaguję na stres? Raczej nie. Chociaż kilka lat temu reakcja mojego organizmu na stres była fatalna, to teraz powoduje to paraliż i nieumiejętność racjonalnego myślenia. Czy potrafię rozróżnić sytuacje warte łez, od tych błahych? Nie, chociaż nad tym ćwiczę. Ale dalej nieudana próba powoduje u mnie łzy. Czy jestem bardziej wyrozumiała? Chyba nie. Zależy. Bo jeśli ktoś postrzega świat w kolorach czarnym lub białym, systemem zero-jedynkowym, ocenia wszystkich swoją miarą, patrzy tylko z jednej perspektywy, to nie mam wyrozumiałości i tolerancji. Czy inaczej reaguję na hejty i głupie komentarze? Nie. Może zmieni się to, kiedy inni widzowie zaczną reagować na te komentarze, kiedy będzie bardziej pozytywny odbiór. Czy przestałam zazdrościć? Nie, bardziej mnie to teraz motywuje do działania. Prostu przykład: Olfaktoria- zazdrość, że bez problemu wydaje kilka tysięcy na jedne zakupy. Ale potem do niej wróciłam- i jest jedną z moich ulubionych youtuberek i chcę chociaż trochę zbliżyć się do jej poziomu i stylu życia.


 Mam osiemnaście lat!  

Ale czy to oznacza, że przestanę robić rzeczy, które robiłam dotychczas? Oglądać niektóre bajki, szukać miłości na siłę, tęsknić za tym co było, wspominać stare czasy, marnować czas, stresować się błahostkami, gwiazdorzyć, zwracać na siebie uwagę? To nie mija jak za dotknięciem magicznej różdżki w dniu osiemnastych urodzin. To nie mija wraz ze zdmuchnięciem świeczki z cyfrą osiemnaście. To nie mija z dnia na dzień. To przechodzi z czasem, wraz ze zmianą środowiska, nabieraniem mądrości, poznawaniem nowych ludzi, odnajdywaniem nowego hobby.


 Mam osiemnaście lat! 


I pomimo tego, że dla wielu to już nie są wyjątkowe urodziny, tak samo lub podobnie świętują swoje szesnaste urodziny, dwudzieste czy dwudzieste pierwsze, to ja czuję, że moja osiemnastka jest wyjątkowa. Spotkanie w gronie najbliższych, zabawa, tańce. Pomimo tego, że zawsze czułam się dojrzalsza, starsza od rówieśników, będę te urodziny wspominać jak żadne inne i chcę się czuć wyjątkowo i chcę je wyjątkowo spędzić. 


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)

P.S. Zdjęcia i post były tworzone na tydzień przed imprezą, więc możliwe, że tiulowa spódnica ma jeszcze jedną warstwę. Zdjęcia z imprezy i filmik- już za niedługo!

Moja osiemnastka I Dekoracje

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z filmikiem z moimi dekoracjami na osiemnastkę. Zapomniałam Wam pokazać dwie pary balonów cyfr. Jedna para jest kupiona w chińskim markecie za 5zł i jest to rozmiar 40cm (zobaczycie w następnym poście), a druga para jest kupiona na Allegro.  Same balony kosztowały około 25 zł, jednak z przesyłką wyszło prawie 40 zł. One mają 102 cm wysokości, ale jak się prezentują zobaczycie na fotorelacji z osiemnastki i na krótkim video. Balony dmucha się poprzez rurkę, która dołączona jest do balonów (ale to prawdopodobnie pokażę Wam na video z przygotowań). 


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)