Nie warto się poddawać !

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z radosną nowiną: ZDAŁAM PRAWKO !!! Co prawda za 10 razem (moja mama kiedyś powiedziała, że do dziesięciu razy sztuka). Myślałam, że nie zdałam, ale więcej, jak to wyglądało powiem Wam w filmie. Miałam jakiś czas temu przerwę kilka tygodni od egzaminów, kilka chwil zwątpienia, ale jednak dotrwałam i osiągnęłam swój wymarzony cel! Od zawsze chciałam jeździć. A od zeszłego roku odliczałam dni do rozpoczęcia kursu. Pierwszy egzamin miałam około 22 marca, a ostatni... 19 lipca! Cztery miesiące walki, jazd dodatkowych i stresów, żeby otrzymać jeden, najcenniejszy w życiu papier. Mam nadzieję, że w sierpniu już będę mogła jeździć i może w trzeciej klasie od czasu do czasu do szkoły (zależy jak mi się plan ułoży, bo też autobusy mi się bardzo pozmieniały, ale na szczęście moja nauka trwa do kwietnia :D). Będę mogła iść do pracy, co planowałam już wcześniej. Moi rodzice nie należą do większości, która od razu po odebraniu przez dziecko dokumentu, pozwalają wsiąść mu samemu do auta i jechać, gdzie chce.


Mamy w życiu różne cele. Niektóre łatwiejsze, niektóre trudniejsze do osiągnięcia. Przy niektórych uśmiech nie będzie schodził z twarzy, a niektóre będą okupione morzem łez. Jednak kiedy już osiągniemy dany cel, powiemy sobie, że było warto! Odetchniesz z ulgą, cały stres z ciebie ujdzie i w końcu będziesz szczęśliwy. Nie warto się poddawać! Droga do wymarzonego celu może być ciężka, pełna łez, ale wtedy wygrana smakuje lepiej.



ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Czy Paryż naprawdę jest taki cudowny? I Dużo zdjęć

Hej hej!
Jako, że pod ostatnim postem było dużo zachwytów nad Francją, postanowiłam napisać Wam czy naprawdę jest ona taka cudowna. Zacznę może od tego, że dotychczas moje zagraniczne wakacje spędzałam na Bałkanach, jednak obóz, na którym byłam marzył mi się od początku. Jednak był on dość drogi i wybieraliśmy te tańsze, bałkańskie opcje. Tym razem mogłam sobie pozwolić na spełnienie mojego marzenia i wykupiłam obóz młodzieżowy do Hiszpanii + Disneyland w terminie 29.06 do 10.07 ze strony https://obozymlodziezowe.pl/. Jeśli jedziecie autokarem w podróż za granicę, to wyjazd jest dzień wcześniej niż podana data rozpoczęcia obozu, bo wtedy (w moim przypadku 29.06) musicie już być na miejscu. Wyjazd mieliśmy w czwartek 28 czerwca, a pod Paryżem byliśmy w piątek. Mieliśmy załatwiony nocleg w Premiere Classe, czyli motelu (jeśli wpiszecie w google, to wyskoczą wam oferty z kilku miast z większości krajów europy). Mieliśmy tam tylko nocleg i śniadanie. W sobotę udaliśmy się pociągiem do Paryża, pod Wieżę Eiffla, ale od przeciwnej strony niż Pola Marsowe. Na pierwszy rzut oka było widać budki z pamiątkami i chodzących Senegalczyków śpiewających Polska, biało-czerwoni. Wieża sama w sobie nie zrobiła na nas większego wrażenia. Ot, stoi. Stoi, niech stoi. Później poszliśmy pod wieżę i weszliśmy na nią (głównie to na pierwsze piętro, na które i tak było ok. 600 schodów).


Po zejściu z Wieży, udaliśmy się trochę przejść się po mieście. Kamienice przypominały te wiedeńskie. Pani przewodnik opowiedziała nam trochę o życiu w Paryżu, systemie mieszkaniowym, cenach i edukacji. Następnie odbył się rejs po Sekwanie, gdzie mijaliśmy m.in. Luwr. 

 

 Następnie udaliśmy się na spacer po mieście. Szliśmy w kierunku Łuku Tryumfalnego, mijając tunel, w którym zginęła Księżna Diana.


Ostatnim punktem była Katedra Notre Dame. Pomimo tego, że byliśmy ubrani w krótkie spodenki, wpuszczono nas do środka, bez żadnego problemu. W międzyczasie, prawdopodobnie przed katedrą lub Polami Elizejskimi, mieliśmy przejazd metrem.


 Jeśli chodzi o moją opinię co do Paryża: miasto jest piękne, aczkolwiek nie robi takiego wrażenia jak kreowane jest ono w mediach. Wiadomo: tam Wieża Eiffla pokazana jest od strony Pól Marsowych i od razu inaczej to wygląda. Łuk pokazany jest w centrum zdjęcia, więc nie widać, że na około są sklepy i kamienice. Podobne uczucia mam do Warszawy i Grobu Nieznanego Żołnierza- ważne obiekty pokazane są jakby znajdowały się w wyjątkowych, odseparowanych od codzienności miejscach, a tak naprawdę znajdują się tam, gdzie zawsze na około tętni życie i nikt nie musi specjalnie się wysilać, by się do nich dostać. Jeśli chcecie zobaczyć więcej to zapraszam Was do Travelvloga właśnie z tego miasta.

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)





#1 Travelvlog I Francja

Hej hej!
Dwa dni temu wróciłam z mojego bardzo udanego wyjazdu do Hiszpanii i Francji. Jeśli ktoś z Was zaobserwował mnie kiedyś na moim prywatnym koncie, to widział zdjęcia i relacje z wakacji. W najbliższym czasie pojawią się one również na moim publicznym koncie, dlatego zapraszam do jego obserwacji. Wczoraj pojawił się travelvlog z Francji, a w niedzielę pojawi się z Hiszpanii. W tym vlogu znajdziecie również urywki z parady w Disneylandzie, a w następnym z flashmoba zorganizowane przez obozy młodzieżowe.


Pracuję również nad filmem z metamorfozą mojego pokoju. Jednak mam remont drogi, dlatego też mam utrudniony dostęp do biurka i łóżka, na które planuję wymienić moje obecne meble. Na razie malowanie pokoju jest pod znakiem zapytania, ponieważ głównym miejscem, gdzie będzie malowane to salon. Jednak bardzo zależy mi, żeby tą metamorfozę dokończyć jeszcze w wakacje. W planie mam: malowanie, wymianę kanapy, stolika i małego biurka na łóżko i duże biurko. Do tego malowanie ścian, ściągnięcie napisu i naklejek, wyrzucenie kilku zbędnych gwoździ i możliwe zawieszenie nowych. Planuję zrobić ścianę (prawdopodobnie tą nad łóżkiem) z obrazami dotyczącymi podróży. Jedyną pewną rzeczą jest wymiana telewizora. Całą sypialnię planuję zrobić w kolorach bieli i złota lub czerni (nie licząc mebli w kolorach ciemnego i jasnego drewna). Na pewno chcę ogarnąć mój pokój i dekoracje. 


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)



Pakowanie do Hiszpanii I SuzaneKate

Hej hej!
Zapraszam Was na moje filmy z pakowania do Hiszpanii! Jeśli czytacie tego posta przed czwartkiem, widzicie na razie pierwszą część. Druga, pojawi się w czwartek. W trakcie mojego wyjazdu pojawi się jeszcze jeden film, dlatego zapraszam do subskrypcji mojego kanału!

cz.1

cz.2

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Nie rozumiejąc praw - ''Świadectwo Prawdy''

Hej hej!
Raptem trzy dni temu pojawił się post z pierwszą recenzją książki, a tutaj już następny. Obawiam się, że przez resztę wakacji nie będę miała co robić, ale cóż... Tak bardzo ciągnie mnie do tych książek. Jednak mam nadzieję, że przyszły tydzień i przygotowywania do czwartkowego wyjazdu odciągną mnie od nich i odłożę je na później. Tym razem chciałabym przedstawić Wam książkę jednej z moich ulubionych autorek- Jodi Picoult której książkę kiedyś Wam recenzowałam.Wybaczcie, że nie ma tak ładnego zdjęcia jak w ostatnim poście, ale była brzydka pogoda i mokra trawa.


Książka przedstawia życie dwóch kobiet: prawniczki Ellie i jej klientki- amiszki Katie, oskarżonej o morderstwo swojego nowo narodzonego synka. Czytając książkę, kilka razy nasunęła mi się myśl, czy użyty język amiszów można użyć w kontekście dialektyzacji na maturze :) Obie kobiety nie rozumieją reguł świata, w którym żyje ta druga. Większość książki kręci się wokół procesu Katie i jej wspomnień z tamtego dnia, jednak pojawiają się rozdziały gdzie przedstawiona jest perspektywa Ellie. Czytając książkę były momenty gdzie sądziłam, że to Katie jest winna, a były i takie gdzie myślałam, że to nie ona. Jednak jakie jest zakończenie i kto naprawdę winny jest zbrodni- to musicie dowiedzieć się już sami. 
W pewnym momencie książki miałam ochotę ominąć kilkanaście stron i przejść do końca całego procesu albo i do końca całej książki. Jednakże zeznania świadków, ekspertyzy biegłych lekarzy, to wszystko sprawiało, że można było pobawić się w sędziego. Do tego proces przeplatał się z życiem i perypetiami Ellie, które mogłyby być historią na osobną książkę. Moja ocena: 7,5/10.

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Spokojne miasteczko wcale nie jest takie, jakie sobie wyobrażała- ''Co z ciebie za matka?''

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, którą wypożyczyłam z naszej biblioteki szkolnej. Szczerze Wam powiem, że w zeszłym roku przeczytałam większość zadanych nam lektur, a w tym- żadnej nie wypożyczyłam. Przynajmniej na razie. Zdecydowałam się na cztery książki, z czego jedną już przeczytałam. Co z ciebie za matka? to pierwsza powieść angielskiej pisarki Pauli Daly. Jest ona inspirowana historią Brendy Slaby, która zapominając, że ma dziecko w samochodzie, poszła do pracy, czym przyczyniła się do śmierci dziecka.

Historia pokazana jest z dwóch perspektyw: Lisy Kallisto i sierżant Joanne Aspinnal. Do tego dochodzą przemyślenia tajemniczego Charlesa. Koniec historii nie wydaje się taki oczywisty. Pomimo tego, że książka pisana jest tak, że można znaleźć dwóch winnych, prawda okazuje się być zupełnie inna. Jeśli chodzi o sam styl pisania- jest parę błędów, które mogą wynikać z tłumaczenia lub błędów autorki. Książkę czyta się szybko, jest wciągająca. Osobiście wolę takie historie, gdzie zakończenie jest zaskoczeniem, a nie czymś oczywistym od pierwszych stron. Moja ocena to 8/10.
Zapraszam Was do obserwowania mojego instagrama. Jeśli wcześniej nie działał Wam link, spróbujcie teraz- naprawiłam to.

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)



Info dotyczące Social Mediów

Hej hej!
Dzisiaj mam dla Was trochę informacji i chcę z Wami przegadać jedną sprawę, a że nie ma Was na moich innych Social Mediach, to niestety blog musi być również naszym kanałem informacyjnym. Jeśli to, co mam Wam do przekazania Was nie obchodzi, to nie czytajcie tego posta, bo nie chcę dodatkowo denerwować się komentarzami w stylu super post / świetny post / dobrze napisane. Post kieruję głównie do osób zainteresowanych moim blogiem i działaniem w internecie. Proszę, żeby każdy z Was zostawił mi informację zwrotną czy jest czymś takim zainteresowany, czy nie i mam sobie darować. Od dwóch postów proszę Was o napisanie czy chcecie filmik, gdzie Wy będziecie decydować co robię. Dość dawno pod moimi postami macie linki do różnych social mediów: snapchata, instagrama czy kanału na Youtube. Nie musicie ich kopiować i wklejać, wystarczy w nie kliknąć, żeby do nich przejść. Skorzystał ktoś z tej opcji? Specjalnie dla Was założyłam nowy Instagram, żeby mieć z Wami kontakt, móc pytać o różne rzeczy, robić live, a nie chcę robić tego na prywatnym koncie. Na snapchacie, który kiedyś prowadziłam, oglądało mnie może z pięć osób (?). Każdy bloger czy youtuber chce się rozwijać, mieć kontakt z obserwatorami. Jednak musi być obustronna aktywność, zarówno ze strony blogera, jak i obserwatora. Nie bez powodu rodzina mówi, że nikt mojego bloga nie czyta. Dwoję się i troję, żebyście mogli coś ciekawego przeczytać. Wybaczcie za taki post, ale jestem wkurzona po rozmowie z jedną koleżanką.
Jednak jest tak, że takie drobne rzeczy, dla innych błahe potrafią zniżyć poczucie wartości. Nie chcą mnie obserwować na innych social mediach- nie lubią mnie, nie interesuje ich moja działalność. Chciałabym wiedzieć, dlaczego Was nie interesują moje inne Social Media i czy mam je dalej prowadzić.

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Jak przestałam zaglądać ludziom do portfela?

Hej hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem inspirowanym komentarzami pod ostatnim filmikiem Andziaks. Zazwyczaj komentarze dotyczyły cen produktów, które Andziaks kupiła i jak możecie się domyślić, widzowie zarzucali jej to, że utrzymywana jest przez rodziców, kupuje drogie rzeczy, okłamuje widzów mówiąc, że utrzymuje się tylko z youtube. Zresztą nie tylko ją i innych youtuberów spotyka taki hejt. Po wypadku na Zofiówce, pojawił się hejt na górników, a nie dawno nawet na ratowników górniczych również ze strony górników. Ludzie, w szczególności Ci na wsi lub z większych miast, którzy mają mniej uwielbiają komentować ile kto zarabia, w jaki sposób i  na co wydaje pieniądze. Jeszcze w gimnazjum mogłam powiedzieć o sobie, że zazdrościłam wielu ludziom (nawet tym z najbliższego otoczenia). Czego? Nazwijmy to spraw aktualnych dla mnie. Szybkiego zdania prawa jazdy, samochodu kupionego zaraz po otrzymaniu dokumentu, możliwości jeżdżenia nie tylko do sklepu czy do kościoła, możliwości wyprowadzki na studia, gdzie jedyną troską jest nauka, a nie to, za co się za nie zapłaci, kupna auta z salonu. Jednak w pewnym momencie uświadomiłam sobie, że przecież co się odwlecze, to nie uciecze. Co prawda, pewnych rzeczy nie przeskoczę. Moi rodzice nagle nie zaczną zarabiać tyle, żebym spokojnie mogła wyprowadzić się do innego miasta na studia czy żeby mogli kupić mi pierwszy samochód. Ale przecież na studia mogę zarobić sama. Na pierwszy samochód mogę zarobić sama. Na samochód z salonu też mogę zarobić. Mogę osiągnąć to, co mają inni. Tylko później. Mogę umożliwić moim dzieciom lepszy start w życie, a sama go nie mieć. Poza tym lepiej smakuje to, do czego doszliśmy sami, a nie dostaliśmy w prezencie od losu.Czy jestem w stanie dokładnie wskazać moment, w którym przestałam być zazdrosna? Nie. Bo ta zazdrość pozostała. Ale nie jest ona taka jak kiedyś, że nie utrzymywałam kontaktu z osobami, którym zazdrościłam. Teraz jest to zazdrość motywująca. Nie oceniam negatywnie osób, które mają się lepiej, ale staram się dążyć do momentu, w którym będę mogła pozwolić sobie na to, co oni, chociaż w niewielkim stopniu, bo pamiętajmy, że nie możemy być zbyt zachłanni. W poście Dorosłość opisałam Wam moją relację z kuzynką, którą niszczyła zazdrość, którą budowało podejście głównie naszych mam. Niestety nic z naszych planów, o których możecie czytać na wstępnie nie wypaliło, ale jednak relacje są lepsze. Prawdopodobnie obie musiałyśmy dorosnąć i nabyć doświadczeń, które pokazały nam, że rodzina jest ważna i pomogły nam stopniowo naprawiać nasze relacje. Więc, podsumowując post i bezpośrednio odpowiadając na pytanie zawarte w tytule (bo czytając niektóre komentarze dochodzę do wniosku, że niektórzy nie rozumieją o czym piszę). Dorosłam. I to sprawiło, że uwierzyłam w to, że moje życie może w przyszłości wyglądać tak jak chcę. Dotarło do mnie, że nasze życie do końca nie będzie wyglądać tak jak obecnie. Uświadomiłam sobie, że jest szansa na zmianę.

P.S.
Chcecie filmik na Youtube, gdzie decydujecie w ankietach na instagramie, co mam robić?
Zaobserwujcie Instagrama, żebyście mogli wziąć udział!
ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Sto subskrypcji!

Hej hej!
Pamiętacie jak jakiś czas temu (dokładnie to półtora roku temu, haha) dziękowałam Wam za sto obserwacji? Jeśli nie, to zapraszam Was tutaj, ale uprzedzam, że post jest z tych nieskładnych, pisanych w emocjach, bez jakiejkolwiek kolejności czy zasady. Powoli ogarniam szkołę, więc może nie będzie tak źle. Siódmego czerwca mam kolejny egzamin na prawko i mam nadzieję, że jednak w końcu się uda. Pamiętajcie, że dalej tutaj i tutaj zbieram Wasze historie związane z prawem jazdy. Ale znowu schodzę na inne tematy. Chciałabym Wam podziękować za sto subskrypcji na moim kanale! Nie wiem, ile z Was obserwuje mnie również na Youtube, ale mam nadzieję, że znajdzie się chociaż jedna osoba (piszcie, kto z Was śledzi mnie również na kanale) 


Sto subskrypcji!
Liczba z której cieszę się tak samo bardzo, jak z dwójki z matmy czy z biologii (tak, to jest ten etap w edukacji, gdzie dwa to wymarzona ocena). Liczba, która podnosi na duchu, dodaje motywacji, daje bardzo dużo radości. Reakcji Wam nie nagrałam, ponieważ liczbę tę zauważyłam w autobusie, a pomimo tego, że było mało ludzi, to nie wypadałoby piszczeć. Jakość nie zawsze była dobra, na początku była fatalna. Teraz też nie jest najlepsza, ale jednak progres jest. Nowy sprzęt, więcej możliwości. Muszę jeszcze się z nim dotrzeć, popracować na nim, poustawiać wszystko, żeby było jak najlepiej.  Przy tym, jak nagrywam, czym nagrywam, sto osób to naprawdę dużo. Aktywność też jest lepsza, jest więcej łapek w górę, chcecie oglądać. Filmiki, które mają beznadziejną jakość, mają kilka tysięcy odsłon ze względu na tematykę. Dziękuję. Dziękuję tym, którzy są razem ze mną, trzymają kciuki, nie hejtują, ale piszą miłe komentarze. Dziękuję za to, że jesteście. 

ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)


Film z waszym udziałem!

Hej hej!
Pomysł na post wpadł mi do głowy dosłownie przed chwilą. Dlatego piszę go z komórki i ułożenie może być nie takie jak zawsze. Ale przechodząc do meritum: chciałabym poznać  wasze kursowe i egzaminacyjne historie. Jakich mieliście instruktorów, egzaminatorów, czy czuliście się przygotowani, czy oblewaliście z waszej winy czy po prostu, bo  ''egzaminator się uwziął''. Podawajcie również, w których WORDach zdawaliście.
Buziaki 😘 

Q&A I DailyVlog

Hej hej!
Jutro mam egzamin i jestem zadowalająco w dobrym humorze (chyba kilka godzin na świeżym powietrzu mi pomogło) oraz jestem optymistycznie do wszystkiego nastawiona. Czytam również Wasze mini-historie z instruktorami i mam lekki niedosyt. Chciałabym nazbierać więcej sytuacji, ale tych negatywnych. Chciałabym również zrobić Q&A na ten temat lub ogólnie na temat mojego prawa jazdy. Dlatego chciałabym Was prosić, żebyście opisywali swoje przejścia z instruktorami i zadawali pytania. Mogą być mniej lub bardziej szczegółowe, mniej lub bardziej wyszukane. Byle by jakieś były. Piszcie również kwestie, które mam poruszyć w filmiku na temat prawa jazdy. A na razie zapraszam Was na nowego Daily Vloga. P.S. Brakuje tylko jednej osoby do 100 subskrypcji!
UpDate: 
Po nieudanym poniedziałku i czwartku, postanowiłam, że robię sobie trochę przerwy od tematu egzaminów na prawo jazdy. Jeśli będę czuła się gotowa psychicznie (bo merytorycznie wszystko mi wychodziło na jazdach), to podejmę kolejną próbę. Niestety cała ta sytuacja jest demotywująca i denerwująca i zastanawiam się, czy podobnie nie będzie z maturą czy z dostaniem się na studia.  Stres związany z egzaminami wpłynął na moje zdrowie i samopoczucie, więc taki odpoczynek jest mi potrzebny, żeby nie pogorszyć sytuacji. Jednak z drugiej strony wolałabym mieć to wszystko za sobą i czekać aż wydadzą mi blankiet. O wszystkim mówię Wam pod koniec filmiku, który znajdziecie poniżej.


ZAPRASZAM NA MOJE SOCIAL MEDIA!
Snapchat: zujubeth
Jeśli mnie zaobserwujesz- powiadom mnie o tym :)